| Bajka o stadionie |
| Krzysztof Ulas |
| wtorek, 22 lutego 2011 |
|
Lechici wygrali mecz z FC Braga. Tradycyjnie już na białej murawie. Naszym piłkarzom wyraźnie śnieg służy. Większość zwycięstw przynoszą właśnie niesprzyjające warunki atmosferyczne. Niestety na rodzimym podwórku sukcesów nasza drużyna nie ma. Dziesiąte miejsce w tabeli ekstraklasy rozczarowuje i dziwi. Wydawałoby się, że jedyna polska drużyna odnosząca sukcesy na arenie międzynarodowej, rodzimych konkurentów zmiecie z murawy bez zadyszki. Choć patrząc na czołówkę tabeli, poza Jagiellonią Białystok, nie ma niespodzianek. Wisła i Legia to silne drużyny. Jednak strata Lecha do lidera to aż 11 punktów, a przypomnijmy, że równolegle z sukcesami w lidze europejskiej, poznaniacy w najlepszym wypadku remisowali na boiskach krajowych.
To nie jedyna kontrowersja wokół poznańskiej piłki nożnej. Mecz z FC Braga rozegrany został w cieniu decyzji UEFA o ograniczeniu sprzedaży biletów. Czy nasz stadion jest pierwszą w Polsce, gotową na Euro perełką sportową, czy też bublem w pośpiechu przerabianym na kolanie? A może jest po prostu wyrazem polskiego „jakoś to będzie”? Poznański stadion miejski zaliczył już kilka dość głośnych wpadek. Przypomnijmy nadmierne drgania części trybun, trzęsące się, podczas meczów, szyby w okolicznych oknach, a także bardzo kosztowne wymiany murawy. Na zamierającą trawę nie pomogły nawet drogie naświetlania. Okazało się, że aby zabieg był skuteczny trzeba by w jednym momencie naświetlić całą powierzchnię, punktowe „nasłonecznianie” nie przyniosło efektów. Do tego dochodzą przecieki, które zniszczyły część ekspozycji kibiców, a także słabe oznakowanie miejsc siedzących i zbyt łatwy dostęp osób postronnych do zadaszenia.
Przeprowadzony na zlecenie Miasta Poznania audyt dotyczący budowy stadionu został utajniony. Nie wiadomo kiedy zostanie upubliczniony, na pewno nie wcześniej niż po zaopiniowaniu go przez rzeczoznawców. Tymczasem nie czekając na weryfikację, wyroki już zapadają. Pracę stracił wieloletni dyrektor POSiRu – Janusz Rajewski. Nieoficjalnie mówi się, że jego następcą zostanie autor raportu z audytu – Ryszard Żukowski. Z kolei spółka Euro 2012 oświadczyła, że tajny raport mówi, iż nieprawidłowości dopuścił się POSiR w okresie do 2009 roku. Od czasu przejęcia nadzoru nad budową przez Euro 2012 uchybień nie było. Słowem, mimo że raport jest tajny i jeszcze wymaga zaopiniowania, winni już są. Niewinni również. CBA rozpoczęło właśnie sprawdzanie POSiRu na okoliczność nieprawidłowości przy realizacji projektu „modernizacja i rozbudowa stadionu miejskiego”.
W efekcie zarządca może stanąć przed dylematem: ograniczyć liczbę widzów, albo dokonać przebudowy obiektu. Urzędnicy tłumaczą się tym, że decyzja i projekt modernizacji stadionu zostały przygotowane przed przyznaniem Polsce organizacji Euro. Argument naciągany, decyzje o ubieganie się o taką imprezę nie są podejmowane z dnia na dzień. Decydenci planując pewne posunięcia są zobowiązani do zabezpieczenia zaplecza na ewentualność sukcesu. Zresztą – jeśli rozbudowuje się obiekt za kilkaset milionów złotych, mierzy się w górę, nie w dół. Powstaje zatem pytanie, czy wątpliwa jakość stadionu uzasadnia wysoką cenę jaką przychodzi i, być może, przyjdzie płacić za niego Poznaniowi? Cena jest zdecydowanie światowa, za to jakość krajowa. W świetle raportu UEFA nasz stadion spełnia tylko polskie wymogi bezpieczeństwa, rzecz w tym, że aspirujemy do elity europejskiej.
Załóżmy jednak, że z przebudową lub bez niej, w końcu uda się spełnić wszystkie wymagania tak, byśmy mogli w pełni cieszyć się naszym obiektem sportowym. Powstaje pytanie o jego funkcjonowanie i koszty z tym związane. Szacunkowy roczny koszt utrzymania to kwota na poziomie 10 – 15 milionów złotych. Miasto pracuje nad wyłonieniem operatora stadionu. Sprawa przeciąga się i przeciąga. Tym razem termin wyznaczono na pierwszą połowę 2011. Najprawdopodobniej będzie to czerwiec. O pieczę nad areną sportową ubiegają się dwie firmy, przy czym jedną z nich jest konsorcjum Lecha z firmą Marcelin Management, drugą AEG Europe, która ma doświadczenie w komercjalizacji takich budynków. Prezesem Marcelin Management jest Arkadiusz Kasprzak, wiceprezes KKS Lech. Szukanie menagera stadionu dopiero teraz jest dziwne, bowiem od wielu miesięcy obiekt jest otwarty, a miasto dopiero szuka kogoś, kto się nim zajmie. Stadiony budowane w Gdańsku czy we Wrocławiu już mają operatorów. W ten sposób obiekty te są tworzone z uwzględnieniem działalności nie tylko piłkarskiej, ale też stricte komercyjnej.
Tymczasem kibice dostają się na trybuny praktycznie przez plac budowy, a okolica jest fatalnie skomunikowana z resztą Poznania. Na czas meczów ulica Bułgarska jest zamykana. Pracownicy firm zlokalizowanych w okolicy stadionu nerwowo zerkają na zegarki i w popłochu wieją z biur, żeby tylko zdążyć wyjechać do domu przed napływem kibiców. Jeszcze przed rozbudową trybun tłumy kibiców wylegały po meczach na ulice, a po zwiększeniu pojemności areny problem się powiększy. Na zlokalizowane w pobliżu ogródki działkowe „ROD Ustronie” wyrok już zapadł. Na tym terenie planowana jest m.in. strefa gromadzenia tłumów po ewentualnej ewakuacji stadionu. Zapewne gdzieś powstaną również parkingi. W tej chwili auta parkują gdzie popadnie, kwitnie również proceder przydomowych, nielegalnych, płatnych parkingów. Co o trudnym sąsiedztwie sądzą mieszkańcy okolicy, nie wiadomo. Nikt ich nie zapytał. Media wcale nie poświęciły tej kwestii uwagi.
Na zakończenie garść wieści z posiedzenia komisji kultury fizycznej, która odbyła się 21 lutego 2011 roku na stadionie. Podstawowym postulatem radnych jest odtajnienie raportu z audytu przeprowadzonego na zlecenie Miasta Poznania, dotyczącego stadionu. Rajcy postulują nawet posiedzenie niejawne w celu udostępnienia im raportu bez jednoczesnego podawania go do wiadomości publicznej, bowiem trudno im odnieść się do szeregu wątpliwości bez informacji, co ustalili kontrolerzy. Radny Grześ dowcipkuje, że po tym jak Sławomir Hinc osiwiał, Prezydent po prostu dba o ich zdrowie. Zdaje się, że kolor włosów nie jest jedynym problemem, jaki dotknął zastępcę prezydenta. Sławomir Hinc raz deklaruje, że audyt dotyczył całej inwestycji, za chwilę podkreśla, że sposobu wydatkowania pieniędzy. Z kolei radny Lewandowski pytał, dlaczego nie zbadano sprawy nie nałożenia kary umownej (3 mln złotych) na projektanta za spóźnione oddanie projektów. Nie sprawdzono także, czy decyzja o zleceniu zaprojektowania wykonania wnętrz z wolnej ręki tj. bez przetargu, było zgodne z prawem. Znamy za to powody zalania niektórych pomieszczeń. Ryszard Dembiński, prezes spółki Euro 2012 powiedział, że projektant nie przewidział, że deszcze padają nie tylko pionowo, ale też zacinają. Zepsuta klimatyzacja, a także nie pobieranie dodatkowych opłat za wielkie reklamy znajdujące się za fasadzie budynku przez POSiR (podmiot ten zarządza, jak na razie, stadionem). Radni deklarują, że do czasu wyjaśnienie wątpliwości narastających wokół budowanego cały czas stadionu, nie poprą przekazania dla obiektu kolejnych pieniędzy.
Miało być pięknie, gospodarnie i taniej dla wszystkich. Miało być bezpieczniej i zyskownie. Jak na razie jest szybko, drogo, niegospodarnie, a nade wszystko koszty utrzymania rosną lawinowo. Częste wymiany murawy, szereg niedoróbek, a także prawdopodobna konieczność przebudowy w celu dostosowania stadionu do wymogów bezpieczeństwa UEFA. Co więcej nikt nie zatroszczył się o interesy okolicznych mieszkańców, którzy narażeni są na szereg niewygód. Okolica na czas meczu (plus/minus dwiegodziny przed i po) jest praktycznie wyłączona z życia, a jak się dowiedzieliśmy miejscowi sklepikarze niezbyt chętnie otwierają swe podwoje w czasie meczu w obawie o potencjalne szkody. To utrudnia zaopatrzenie zwykłym mieszkańcom. Uwaga na marginesie, ale prowadzi do pewnego wniosku. Miasto złożyło stadionowi w ofierze mieszkańców, którzy niekoniecznie są kibicami. Prąc do zbudowania wielkiego obiektu sportowego nie pokusiło się o zagwarantowanie mu rentowności i nie zadbało o atmosferę dobrego sąsiedztwa. Mówi się, że po zakończeniu wszystkich prac budowlanych będzie lepiej. Mówiło się w przeszłości wiele, niestety teraźniejszość pokazuje, że na słowach się zakończyło. Jak będzie tym razem?
Krzysztof Ulas
Zdjęcia: Flickr.com (hinotoriRS) Słowa kluczowe:stadion
Dodaj do...
Poleć znajomemu
Komentarze (1)Zapisz się do kanału RRS tego komentarzaPokaż/Ukryj Komentarze Sama prawda
A pomyśleć, że można było mieć ciastko i zjeść ciastko. Budowa stadionów w Niemczech na 30 tysięcy miejsc kosztuje ok. 50 mln euro! My tymczasem, zamiast racjonalnie się zastanowić, jak na Poznaniaków przystało, zdecydowaliśmy się na budowę wielkiego, brzydkiego stadionu, bez jakiejkolwiek infrastruktury pod nim, z przepłaconym dachem (masa żelastwa), słabą komunikacją - a do tego wszystkiego doprowadziła wizja 3 meczów na Euro, w których w dodatku nie zagrają Polacy (Wrocław swoje wywalczył), a na które przyjedzie pewnie 100 tysięcy osób. Trzeba było budować fajny, kameralny obiekt na 30 tysięcy na przykład koło autostrady i do tego wybudować setki mieszkań, przedłużyć kilka linii tramwajowych, zbudować buspasy, nowe ulice i rewitalizować centrum... A tymczasem poza stadionem nie będzie niczego...
Napisz komentarz |
| Poprawiony: piątek, 25 lutego 2011 09:52 |
Kanały RSS


