| Budżet jaki ma być, każdy widzi.. Ale co dalej? |
| Michał Kucharski |
| środa, 16 listopada 2011 |
|
15 listopada br., ma szansę zapisać się w annałach sesji poznańskiej rady miasta. Poznań był bowiem dotąd ewenementem w kraju i nigdy nie przedłużał prac nad budżetem miasta – dziś to się zmieniło. Dowiedzieliśmy się też, że w 2016 r. inwestycje będą na poziomie 178 mln zł – obecnie niemal 900 mln zł! Na dzisiejszej sesji przewodniczący rady, Grzegorz Ganowicz, zgłosił projekt uchwały, która ostateczny termin składania poprawek do budżetu przedłuża do nocy z 26 na 27 grudnia br.. Głosowanie nad przyjęciem budżetu zostałoby przesunięte na okres między 17 a 24 stycznia 2012 r. Oznaczałoby to funkcjonowaniem miasta przez miesiąc na tymczasowych zasadach budżetowych. Przede wszystkim jednak pozwoliłoby radnym na przygotowanie sensownych uwag i poprawek, dałoby czas na odniesienie się merytoryczne do budżetu. Rada już nie tak spolegliwa… Prezydent twierdził jednak, że skoro zła sytuacja budżetowa Poznania była znana od 4 lat to nie ma żadnych szczególnych powodów dla podjęcia takiej uchwały. To niezwykłe, że R. Grobelny przyznał, że jest źle aż od kilku lat! I radni i przybyli mieszkańcy mogli doznać wstrząsu z powodu takiego aktu szczerości, a zwłaszcza treści prezydenckiego wyznania… Dyskusja nad projektem uchwały była burzliwa. Radni PO i PiS wypominali sobie zeszłoroczne próby przedłużenia prac nad budżetem. Dopiero po wielokrotnej wymianie zdań, głównie między radnym Szynkowskim a przewodniczącym rady Ganowiczem, ruszyła właściwa dyskusja nad zasadnością uchwały. Zarówno Tomasz Lewandowski z SLD, Szymon Szynkowski vel Sęk i Przemysław Markowski z PiS jak i Marek Sternalski oraz Mariusz Wiśniewski z PO uchwałę zgodnie poparli. Wypomnieli również solidarnie prezydentowi fakt, że obiecał przed niemal rokiem rozpoczęcie prac z radą nad budżetem w kwietniu br.. Radni poznali budżet dopiero wczoraj popołudniu… Ale, jak mówił prezydent, „było to bardzo trudne, wielu urzędników zrezygnowało ze świąt i pracowało w dni wolne od pracy”. Czyli, jak powiedział sarkastycznie radny Szynkowski – powinniśmy w ogóle dziękować, że budżet dostajemy. Na tę i podobne uwagi radnych, że otrzymują tak ważny dokument późno, R. Grobelny bez oporów odpowiedział, że dotrzymał ustawowego terminu. „Mija dziś o północy” – zauważył przewodniczący rady miasta. Prezydent miałby rację, że nie ma powodu przedłużać prac do stycznia, gdyby wywiązał się z danego słowa. Według T. Lewandowskiego konieczność cięcia o 100 mln wydatków bieżących to sytuacja szczególna... Ostatecznie prace nad budżetem przedłużono do 24 stycznia. W głosowaniu, co zaskakujące, trzech radnych z klubu prezydenta wstrzymało się od głosu – m.in. Sławomir Smól, a Adam Pawlik wyszedł z sali. Nie wszyscy byli jednak obecni, część radnych przybyła ze znacznym spóźnieniem. Przy okazji – Marek Sternalski, szef klubu PO złożył deklarację o chęci włączenia do prac nad budżetem organizacji społecznych. Mamy nadzieję, że tak się stanie! Prezydent i jego dzieło Prezydent chce, by w przyszłym roku miasto inwestowało w zadania dofinansowywane przez UE, takie jak przebudowa Kaponiery, budowa PST do dworca, tramwaju na Franowo. Inne to remont Zamek i budowa Interaktywne Centrum Historii Ostrowa Tumskiego. Jeśli wydawać na kulturę to czy raczej na festiwale, które przyciągną turystów z całego kraju, czy też premiery znanych w kraju i świecie teatrów? Wpisanie kilkunastu inwestycji za 14,5 mln złotych z mglistymi perspektywami na dofinansowanie unijne to jedynie „mydlenie oczu” społeczeństwu. I co rada na to? Po prezydenckiej prezentacji posypały się komentarze i pytania radnych. Mówiono o potrzebie zracjonalizowania wydatków – choćby na promocję, zwracano uwagę na to, że być może jako „produkt” zdobywa ona liczne nagrody, ale jej treść często mija się z rzeczywistością. To, że jednocześnie oglądamy bobasy na reklamach „marki Poznań”, kiedy dla tychże żywych poznańskich bobasów brakuje w żłobkach miejsc – jest żenujące. Radni wytykali, że gdy Gdańsk zwiększa wydatki na kulturę, Poznań tnie je o 11 %. W sytuacji gdy mieszkańcy wyprowadzają się z miasta, jego władze chcą ograniczyć o 22 % środki na gospodarkę przestrzenną, której jakość ma znaczący wpływ na to, czy ktoś chce w mieście pozostać. Naukowcy zwracają uwagę na powiązanie obydwu faktów. Niektórzy z zabierających głos podkreślali, że Ryszard Grobelny nie ma pomysłu ani tym bardziej wizji racjonalizacji budżetu i przedstawił tylko listę cięć określonych wg ich potencjalnej wysokości, a nie oceny sensowności i racjonalności. Radni SLD zaapelowali do prezydenta i pozostałych radnych o stworzenie budżetu, który zwróci również uwagę na dochody – potencjalne ich źródła i sposoby namówienia ludzi do mieszkania w granicach Poznania. Przekonać do potrzeby zmian w tym kierunku miała prezentacja porównująca perspektywy i dane GUS – prognozowaną liczbę mieszkańców Poznania, liczbę narodzin, bilans migracji – z Wrocławiem, Krakowem oraz powiatem poznańskim, na których tle nasze miasto wypadło szalenie niekorzystnie. Głos na sesji zabrały także przedstawicielki Porozumienia Żłobkowego uzasadniające swoje postulaty porównaniami z innymi miastami, w których stolica Wielkopolski znajduje się daleko w tyle. Jak podkreślała m.in. Aleksandra Sołtysiak ze Stowarzyszenia My-Poznaniacy – rodziny z dziećmi oraz same dzieci to inwestycja w przyszłość. Niestety, urząd miasta widzi w nich tylko bieżący koszt. Prezydent wobec mediów z jednej strony w deklarował, że też niekiedy dziwi się pewnym wydatkom, widzi potrzebę ich racjonalizacji itd. Ale ani w obecnym projekcie budżetu, ani przez ostatnie lata, choć sprawa tyczy się jego urzędników, nic nie zrobił. Trudno mu wierzyć, tym bardziej że jak zwykle uwalnia siebie od odpowiedzialności za kiepski stan finansów Poznania, przerzucając ją na władze centralne oraz ościenne gminy. Jednocześnie nie widzi potrzeby korzystania z zachodnich doświadczeń w zakresie optymalizacji finansów gminy. - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - I na co tu liczyć? Komu uwierzą mieszkańcy Poznania? Stowarzyszeniu My-Poznaniacy, radnym i tym komentatorom, którzy zwracają uwagę na złe wydatkowanie środków oraz brak strategii i praktyki działania na rzecz zwiększania dochodów miasta? Czy też prezydentowi, który całą winą za dramatyczny stan finansów obarcza państwo obniżające podatki i nakładające na miasto kolejne zadania? Teraz nastąpi ponad dwumiesięczny spektakl wzajemnych pretensji i zarzutów na forum rady miasta. Pozostaje mieć nadzieję, że ostatecznie górą będą rozwiązania lepsze niż gorsze, mniej dolegliwe dla mieszkańców i rokujące na przyszłość. Trudno oprzeć się wrażeniu, że grunt powoli zaczyna usuwać się spod nóg zarówno prezydentowi, jego coraz bardziej zmęczonym współpracownikom, radnym z jego klubu i pozostałym zwolennikom, którzy wciąż jeszcze próbują bronić choćby takich wydatków na promocję, nieco groteskowych w obecnej sytuacji. ![]() Michał Kucharski
Dodaj do...
Poleć znajomemu
Komentarze (0)Zapisz się do kanału RRS tego komentarzaPokaż/Ukryj Komentarze Napisz komentarz |
| Poprawiony: środa, 16 listopada 2011 03:12 |
Kanały RSS



