| Grobelizm oświatowy, czyli „algorytm” prezydenta |
| Andrzej L. Wierzbicki |
| sobota, 17 grudnia 2011 |
|
Konflikty wokół „restrukturyzacji” sieci szkół zaniepokoiły R.Grobelnego, więc siadł i własnoręcznie opracował tzw. algorytm prezydenta, według którego reguł szkołę należy zlikwidować, przenieść, scalić z inną lub ochrzanić. Ogłosił to w miniony wtorek na komisji oświaty rady miasta. Jedni pieją z zachwytu, inni wyją z wściekłości, ogół z kretesem się pogubili, bo chaos wzrósł – nie wiadomo, co teraz obowiązuje: wcześniejszy projekt wydziału oświaty czy utwór prezydenta? Prezydent Grobelny w rozmowie w WTKa zeznał, iż postanowił osobiście opracować metodę postępowania wobec szkół, bo jego współpracownicy (czytaj: wiceHinc, dyrektor A. Tomczak i jego podwładni w wydziale oświaty) nie dali sobie rady. Pytanie kilku radnych o sens istnienia tej struktury wiceprezydencko-wydziałowej do spraw oświaty (kilkadziesiąt etatów w epoce wielkich cięć…) nabrało jeszcze większej zasadności. Grobelizm oświatowy Jak na razie prezydent jako autor zajął się tylko gimnazjami. Niewydolność drużyny jego współpracowników nasuwa, niestety, mocne podejrzenie, iż opracowanie metody postępowania przez miasto wobec czekających w kolejce przedszkoli, szkół podstawowych a następnie ponadgimnazjalnych spadnie także na prezydenckie barki. To może oznaczać, iż nieprędko powstanie spójna i całościowa metodologia przeprowadzenia przekształceń racjonalizujących sieć oświatową w Poznaniu. Czyli chaos i konflikty będą trwać, aż może oporni się zmęczą. Albo wkurzą na dobre. Prezydent opracowując swój algorytm dokonał „odkrycia”, z którego jest dumny, choć ono dziwnie nie zaskakuje. Oto ukazała się prezydenckiemu umysłowi fundamentalna prawda: „dobre” szkoły (w rozumieniu prezydenckim) to szkoły tanie w utrzymaniu. Jednocześnie „analiza” pokazała, iż szkoły „złe” są drogie. Nasuwa się tylko trochę złośliwy wniosek, iż podstawowe prawo grobelizmu oświatowego brzmi: im mniej środków miasto przeznacza na szkoły, tym będą one lepsze. I tylko trochę historycznie uzasadnionej złośliwości wobec prezydenta znajduje się w stwierdzeniu, że prawo to jakby „organizuje” obecny proces przekształceń oświatowych w Poznaniu. Potraktować temat poważnie Wydaje się, że tak poważnej operacji jak rzetelna restrukturyzacja sieci kilkudziesięciu szkół i przedszkoli w mieście nie sposób przeprowadzić z marszu i na szybko, bez gruntownej, rzeczowej dyskusji z udziałem zainteresowanych. Jeśli mają zostać wypracowane i przyjęte najlepsze, społecznie akceptowane rozwiązania. Sytuacja przeciwna, czyli obecna, prowadzi do licznych konfliktów społecznych w całym mieście, bo społeczności szkolne odbierają cały zamysł jako prowadzony przeciwko nim, a nie razem z nimi. Maratoński rajd na wyścigi kilku radnych z komisji oświaty po wystraszonych lub rozwścieczonych szkołach, pod dyktando wydziału oświaty, byle zdążyć z cięciami – to jest zupełnie nie to, co powinno się dziać. Chcąc dołożyć cegiełkę do zracjonalizowania i uspołecznienia tej całej operacji wystąpiliśmy jako stowarzyszenie do prezydenta dużo wcześniej, ponad dwa tygodnie temu z zapytaniem o informację publiczną – o ujawnienie kilku (sześciu) podstawowych, naszym zdaniem, parametrów funkcjonowania szkół w Poznaniu zamieszanych w restrukturyzację, i sąsiednich. Łącznie szkół kilkudziesięciu. Nie zapytaliśmy o wszystkie istotne parametry (np. droga dotarcia do szkoły, skutki społeczne restrukturyzacji..), tylko podstawowe, dostępne na bieżąco, aby otrzymać odpowiedź w rozsądnym czasie. Czekamy na nią i ją upublicznimy. To wystąpienie przeminęło bez jakiegokolwiek echa, jakby potraktowanie serio i rzeczowo tematu, ujawnienie wątków ukrywanych, nikomu za bardzo nie było na rękę. Podobnie stało się (milczenie) z bardzo szczegółowym i dociekliwym pismem do szkół wiceprzewodniczącej rady miasta, członkini zespołu ds. restrukturyzacji sieci szkół, radnej Katarzyny Kretkowskiej. Wystosowane zostało w podobnym czasie ok. dwóch tygodni temu, kiedy problem się pojawił i zawiera 19 pytań na temat parametrów funkcjonowania szkół w celu ich doprecyzowania i weryfikacji. Jak widać, niemal wszystkie nasze pytania do prezydenta, zawierają się w pytaniach pani przewodniczącej. Amatorstwo Może prezydent zasugerował się jednym lub drugim zestawem pytań, może sam w tym samym czasie zorientował się, iż jego ludzie postąpili nieodpowiedzialnie i niekompetentnie rozsyłając na początku listopada do szkół, mediów, rad osiedli koncepcję „restrukturyzacji” pozbawioną rzeczowych podstaw. Poza kryterium intensywności wykorzystania sal, nie było wiadomo, dlaczego i po co dana szkoła ma być zlikwidowana, przeniesiona, połączona lub oddana. Żadnych kryteriów precyzyjnych, obiektywnych (liczby), uzgodnionych, jawnych… Trudno pojąć, jak w akademickim mieście gdzie działa wielki Wydział Studiów Edukacyjnych UAM, Uniwersytet Ekonomiczny i inne uczelnie, tego typu skomplikowaną operację konstruuje się koncepcyjnie bez oparcia w ekspertyzach fachowców od ekonomiki oświaty, prawa oświatowego, ewaluacji nauczania i kilku innych dziedzin. Oto prezydent miasta, były ekonomista, żeby naprawić bumelkę podwładnych, w ciągu kilku dni „po godzinach”, tworzy amatorski ranking szkół… To jest poważna władza? Poważne traktowanie społeczności szkolnych i oświaty w mieście? Ta swobodna dłubanina najlepiej dowodzi lekceważącego stosunku władzy do tej sfery. Brak paru groszy na ekspertyzy? Nie, tylko po co aż tak się wysilać dla czegoś aż tak nieważnego…? Zarzuty konkretne ● Pewnych istotnych kryteriów w „rankingu” w ogóle brakuje: poziomu zainwestowanych środków w ostatnich latach w konkretnej szkole (nie przekazuje się placówek, w które gmina włożyła spore środki – przeciwnie, oddaje się po to, żeby ktoś inny doinwestował, chyba iż racja jest w plotce, że znajomi królika mają przejąć fajnie wyposażone, odremontowane szkoły…); prognozy demograficznej, lokalnej i nie musi chodzić tylko o to, że wyż rodzi wyż, ale, na przykład, prognozowane obciążenie szkół na skutek intensywnych inwestycji mieszkaniowych w okolicy (Strzeszyn, Naramowice, Świerczewo…); oraz – zatrudnienia w placówce, jakościowo i ilościowo. ● Inne kryteria są absolutyzowane: edukacyjna wartość dodana mówi coś więcej o jakości pracy szkoły niż wyniki egzaminów lub testów zewnętrznych, ale w przypadku uczniów z grup skrajnych – o wybitnych wynikach lub bardzo słabych wynikach – nie przynosi żadnej informacji, bo w ich przypadku nie ma wartości dodanej; podobnie – kryteria wskazujące na lokalność nie biorą pod uwagę komplikacji z granicami obwodów szkolnych, niekiedy nieaktualnych. ● Uznaniowe, arbitralne, subiektywne przypisanie wag poszczególnym kryteriom, nie ma liczb bezwzględnych przy opisie szkoły, tylko punkty, nie wiadomo dlaczego takie a nie inne – od minus dwa do plus dwa. Dlaczego powyżej 20% jakiegoś miernika jest +2 albo – 2? A nie od 30% w górę? Jak się mają poszczególne wagi do siebie nawzajem? To jest zabawa w konkurs piękności a nie rzetelny, poprawny metodologicznie pomiar. ● Przypisane zostały szkołom punkty, bo bezpośrednie, bezwzględne dane liczbowe pozostały ukryte przed opinią publiczną. Ile kosztuje w złotych funkcjonowanie szkoły globalnie i na ucznia? Ile w nią włożono pieniędzy? Jakie szkoła ma wyniki? Ilu ma uczniów i nauczycieli? Itd. Wie prezydent, zainteresowani i publiczność nie i dlatego tego rankingu nikt nie może publicznie zweryfikować. Nie jest to więc zestawienie danych na temat szkół, bo tych danych nie ma. ● Dane źródłowe są nierzetelne! Podkreśla to także przew. K. Kretkowska, są też informacje bezpośrednio ze szkół. Stopień wykorzystania sal podany przez wydział oświaty na 33% po weryfikacji okazuje się 60% (gimn. 44 i in.). Podobnie – brak chętnych do szkoły wynika z blokowania przez urząd możliwości otwierania klas (os. Łokietka). Wątpliwa jest zatem wiarygodność całego tego zestawienia. ● Zignorowanie problemów jakościowych w edukacji – poziomu skomplikowania procesu dydaktyczno-wychowawczego wynikającego z obecności w szkole uczniów niepełnosprawnych lub ze środowisk dyssocjalnych (mówiąc w skrócie; dwie szkoły na Wildzie i na Jeżycach), z czym wiąże się znacznie wyższy poziom kosztów, inna ewaluacja procesu, większe i inne zatrudnienie, wykorzystanie sal (lekcje indywidualne, w małych grupach) itd. Patrz Kinga Krzysztowiak „Gimnazja pod naporem algorytmu Grobelnego” . ● Technokratyzm – zmiany w sieci szkół to wyzwanie społeczne, dotyczące szkoły jako lokalnego centrum życia społecznego i społeczności szkolnej samej w sobie, a nie tylko zadanie organizacyjno-finansowe; szkoła i społeczność szkolna to nie firma, choć R. Grobelny najwyraźniej bardzo chce, by tak było i niezbyt jest w stanie sobie wyobrazić, że można myśleć inaczej – a trzeba. Co dalej? Nie wiadomo. Chaos pewnie będzie jeszcze trwał, mimo starań radnych w roli sikawkowych. Zmęczenie materiału może nastąpić, albo eskalacja buntu. A może solidarna samoorganizacja zainteresowanych społeczności szkolnych i żmudne, ale twarde egzekwowanie od władz tego, co w kwestii szkół do tych władz należy? Zwłaszcza kompetencji i odpowiedzialności…? Andrzej L. Wierzbicki Post Scriptum: Rada Osiedla Naramowice w pismie skierowanym do rady miasta zarzuca brak transparentności działaniu władz ws restrukturyzacji sieci szkół i domaga się zmian w zespole ds restrukturyzacji komisji oświaty.
Dodaj do...
Poleć znajomemu
Komentarze (2)Zapisz się do kanału RRS tego komentarzaPokaż/Ukryj Komentarze spóźnione spotkanie
21 grudnia w Zamku doszło do debaty z władzami miasta na temat restrukturyzacji sieci gimnazjów w Poznaniu. Dlaczego tak późno? Pewno by do tego spotkania w ogóle nie doszło, gdyby nie strach urzędników przed opinią publiczną i liczne protesty społeczności szkolnych i osiedlowych skarżących się na brak publicznych dyskusji na ten temat . Poczta pantoflowa donosi , że decyzje i tak zostały już podjęte i nie bez wpływu na nie są zakusy Familijnego Poznania na co lepsze budynki gimnazjów i szkół podstawowych w Poznaniu.
Rozmowy prowadzili między sobą goście na podium czyli paru radnych oraz wiceprezydent Hinc, dyrektor Wydziału Oświaty Tomczak i mocno spóźniony ( bez przeprosin )Prezydent. Zainteresowani dyrektorzy zostali łaskawie dopuszczeni do głosu pod koniec spotkania i dawano im minutę na wypowiedź . Na pytanie dyrektorki Gimnazjum nr 9 jednego z najlepszych w Poznaniu,( nawet według algorytmu Prezydenta), dlaczego jej szkoła ma zostać wygaszona w wyniku absurdalnej decyzji stopniowego przenoszenia jej do budynku Liceum nr 20 i Gimnazjum nr 8 , Prezydent dał szokującą odpowiedź: Przecież tam się rozwiniecie! Dlaczego nie chcecie się rozwijać? Na pytanie jak gimnazjum ma się rozwijać w 6 klasach już odpowiedzieć nie chciał. Prezydent zna swoje algorytmy i cyferki , ale nie ma bladego pojęcia o realiach szkół, w których „ miesza”, więc w odniesieniu do konkretnych placówek zupełni nie wie, co mówi. Pobawili się chłopcy w stadion i szukają oszczędności w oświacie, kosztem dzieci i nauczycieli. Szokuje kwota tych oszczędności : około 2 milionów . Drzewka wokół stadionu kosztowały milion, nie mówiąc już o samym stadionie, w który ładuje się bajońskie kwoty do dziś. Pogratulować gospodarności Panie Prezydencie.!!! Jeśli szukacie oszczędności, przestańcie wymyślać nikomu niepotrzebne papiery i zlikwidujcie niepotrzebne etaty w Urzędzie Miasta , bo irytującej biurokracji jest coraz więcej. Piękne, spokojne święta zafundowano w tym roku młodzieży i pracownikom szkół. Pogratulować Panie Prezydencie! to wszystko prawda
Dokładnie tak to wygląda, jak napisaliście. Ale należałoby dodać, że przynajmniej dwoje radnych z tzw. zespołu oświatowego - Przemek Alexandrowicz (PiS) oraz ja (SLD) od 5 tygodni cały swój czas w zasadzie poświęcamy tej kwestii, uczestnicząc w spotkaniach z rodzicami, nauczycielami, dzwoniąc, mailując, zbierając opinie prawne. Na większości spotkań nie ma urzędnikó, czasami jest ktoś z My-Poznaniacy, czasem jest jeszcze jakiś pojedynczy radny.Nie we wszystkich spotkaniach dajemy radę uczestniczyć z racji czasowych. Niemniej mamy wyrobioną opinię w całej sprawie i przedstawiamy ją publicznie, gdy tylko jest ku temu okazja. Na moje pismo do szkół przyszło bardzo wiele odpowiedzi, mam zatem zgromadzony bardzo duży materiał ukazujący rzeczywistą sytuację organizacyjno-finansową (jak ją nazywają urzędnicy) szkół i przedszkoli objętych pomysłami "restrukturyzacji".
W mojej ocenie - biorąc całokształt spraw pod uwagę z perspektywy dnia dzisiejszego - zestawiając sytuację w poszczególnych szkołach czy przedszkolach z "wariantowymi" propozycjami Prezydenta/urzędników (jest tych placówek objętych projektem ponad 90, trudno tu teraz o szczegóły) "pomysły" są niedorzeczne, bardzo szkodliwe i niebezpieczne, wynikające z ignorancji, egocentryzmu, totalnego braku uspołecznienia dyskusji, braku solidarności społecznej, szukania sposobów na zaspokojenie partykularnych interesów kosztem dobra wspólnego, pomysły balansujące na granicy prawa lub zakładające omijanie go. Odnoszę wrażenie, że celem tych działań, niosących tak naprawdę nikłe oszczędności dla budżetu miasta jest wywołanie medialnego wrażenia, że "nasz Prezydent" bardzo się stara i próbuje "racjonalizować", tylko materia oporna (leniwi nauczyciele podburzający rodziców i wsteczne,niedoinformowane, przestraszone społeczeństwo), odwracając uwagę od rzeczywistych przyczyn kłopotów budżetowych miasta. Zainteresowanym konkretami służę informacjami. W swoim a także pozostałych radnych klubu SLD wzywam szeroko pojęte środowisko oświatowe naszego miasta do samoorganizacji i zdecydowanego buntu przeciwko próbom nie tylko pogorszenia warunków nauki i pracy w oświacie poznańskiej, ale przede wszystkim próbie naruszenia podstawowego ładu prawnego oświaty samorządowej . Do wiadomości Państwa załączam kolejne moje pismo do placówek ośwaitowych oraz do związkó zawodowych. Postawa obojętności i braku zaangażowania, uleganie zastraszaniu poskutkuje tym, że "oni" rzeczywiście tym razem "zrobią swoje" i te pomysły przegłosują. To, co się raz zniszczy, bardzo trudno będzie odbudować. Katarzyna Kretkowska Wiceprzewodnicząca Rady Miasta Poznania tel; 602272083 Napisz komentarz |
| Poprawiony: sobota, 28 stycznia 2012 16:11 |
Kanały RSS


