| Puszczykowska "Rospuda" |
| Marcin Muth |
| czwartek, 03 listopada 2011 |
|
Kiedy kilka lat temu śledziłem w telewizji walkę ekologów w obronie malowniczej doliny Rospudy, nie sądziłem, że w niedługim czasie sam będę musiał podjąć trud walki z nieprzemyślanym planem rozbudowy drogi wojewódzkiej w moim rodzinnym Puszczykowie. Niestety, okazuje się, że polscy drogowcy potrafią z zimną krwią zaplanować zniszczenie nie tylko jednego z najpiękniejszych zakątków województwa, ale także wyrzucić do śmieci dorobek kilku pokoleń Puszczykowian. Takie właśnie skutki przyniesie bowiem realizacja planu rozbudowy drogi wojewódzkiej nr 430 z Poznania do Mosiny. Plany rozbudowy przygotowane przez Wielkopolski Zarząd Dróg Wojewódzkich są dwa. Jeden przewiduje zmodernizowanie drogi jednojezdniowej poprzez zbudowanie rond oraz bezkolizyjnych skrzyżowań i przejść dla pieszych i zwierząt. Drugi przewiduje rozbudowę drogi do dwóch jezdni – co praktycznie oznacza zbudowanie eksterytorialnej autostrady przez środek miasta. O ile na temat pierwszego wariantu można jeszcze racjonalnie dyskutować, wskazując szkodliwą gigantomanię rondotwórczą czy niezbyt dokładnie przemyślane rozwiązania zwiększające bezpieczeństwo, o tyle drugi wariant jest absolutnym kuriozum, które nigdy nie powinno zaistnieć w głowie racjonalnie myślącego projektanta czy urzędnika. Dlaczego? Oto kilka powodów. Po drugie, rozbudowa drogi nr 430 na odcinku Łęczyca-Mosina nie jest niezbędna do uzdrowienia komunikacji, a nawet może sytuację skomplikować i nawarstwić problemy mieszkańców. Poszerzenie drogi nie sprawi bowiem, że zwiększy się przepustowość ulic mosińskich, puszczykowskich czy poznańskich. Jeśli nawet szybciej pokonamy odcinek między miastami, to tam utkniemy w korkach. Problemu narastającego ruchu samochodowego nie da się rozwiązać ciągłym poszerzaniem starych i budowaniem nowych dróg. Przykłady ze świata (np. z Moskwy, gdzie w drogi wpompowano miliardy dolarów, a korki są nadal gigantyczne) pokazują, że większa liczba dróg, to jeszcze większa liczba samochodów. Doświadczenie miast zachodnich uczy, że jeśli chce się naprawdę poprawić jakość komunikacji, to należy inwestować w zrównoważony transport publiczny oraz alternatywne formy komunikacji. Władze województwa i powiatu zamiast bezmyślnie poszerzać drogę kosztem jakości życia mieszkańców, najpierw powinny zorganizować sensowną komunikację zbiorową na linii Poznań-Mosina. Jest do dyspozycji linia kolejowa z gęstą siecią stacji. Wystarczy uruchomić linię często kursujących szynobusów dowożących ludzi do samego centrum Poznania w 20 minut. Przy stacjach parkingi dla samochodów i rowerów oraz pętle dla małych autobusów, które sprawnie kursować mogą nawet do odległych zakątków miasteczek. Gdybyśmy do wyboru mieli podróż koleją do samego centrum w 20 minut, to o samochodach większość z nas szybko by zapomniała. Po czwarte, droga zostanie rozbudowana w dużej części kosztem naturalnych polderów przeciwpowodziowych. Malownicze rozlewiska, między którymi wije się obecna droga, już kilka razy uratowały Puszczykowo przed powodzią. Najniżej położona część miasta wyrosła bowiem w dawnym korycie Warty. Każdy kto ma piwnicę odczuwa to, gdy spadną bardziej obfite deszcze. Każdy, kto mieszka bliżej Warty lub jej rozlewisk, nieraz przeżywał trudne chwile, myśląc "zaleje, czy nie zaleje?". Czy którykolwiek z projektantów i pomysłodawców poszerzenia drogi kosztem terenów zalewowych, pomyślał o tym? Czy weźmie na siebie odpowiedzialność za zalanie miasta przez następną powódź? Nie sądzę. Wymieniłem pięć racjonalnych argumentów jasno wykazujących, że dwujezdniowa droga przez Puszczykowo musi spowodować nieodwracalne i szkodliwe zmiany w krajobrazie, układzie urbanistycznym i komunikacyjnym, ekosystemie chronionych terenów i nawet gospodarce. Planowana rozbudowa zaszkodzi we wszystkim i nie rozwiąże żadnego problemu. Dlaczego zatem ktoś na serio rozważa wydanie 500 milionów złotych na realizację takiego planu? Głupota, ignorancja, zwykła bezmyślność, naciski czy jakiś interes? Odpowiedź jest i prosta i skomplikowana jednocześnie. Prosta, bo to jedno słowo, skomplikowana, bo to trudne słowo. Bo odpowiedzią jest słowo: suburbanizacja. W przypadku Poznania odbywa się to tak. Władze miasta nie radzą sobie z zarządzaniem i wypychają bardziej zaradnych mieszkańców do ościennych gmin. Tam czekają na nich z otwartymi ramionami deweloperzy, sprzedając im mieszkania w szczerym polu. Potem nowi mieszkańcy naciskają na władze gmin, powiatu i województwa, aby jakoś rozwiązać problemy komunikacyjne. W głowie mają głównie komunikację samochodową, bo od dziecka wychowywali się w kraju, gdzie komunikacja publiczna jest niedorozwinięta. Naciski zatem idą zatem w kierunku poszerzania dróg. Naciskom przyklaskują deweloperzy, bo szersza droga, to więcej klientów i wyższe ceny mieszkań. Urzędnicy i politycy chcą mieć spokój i chcą rozwiązać problem jak najszybciej i jak najprościej. Nie będą się kopać z koniem i organizować komunikacji publicznej, poszerzą drogę i niech sobie ludzie jeżdżą. Deweloperzy zapłacą podatki (może jeszcze dadzą dziecku urzędnika pracę), uciekający z Poznania mieszkańcy mają gdzie mieszkać, a co się stanie z takimi drobiazgami jak zdewastowany Park Narodowy, opuszczone dzielnice śródmiejskie i zalane asfaltem ogrody czy poldery, nikt się nie przejmuje. Na wiele pytań znam odpowiedź, bo jak się chwilę logicznie pomyśli, to się nawet skomplikowane problemy ogarnie. Trudno mi jednak odpowiedzieć sobie i czytelnikom na pytanie, dlaczego w Polsce tak łatwo podejmuje się irracjonalne decyzje i nikt się im skutecznie nie sprzeciwia? Dlaczego można zbudować za ciężkie pieniądze wiadukty na drogą, której nie ma i być może nie będzie? Dlaczego można pozwolić na kompletny upadek dzielnic centralnych kosztem groteskowo zabudowywanych przedmieść? Dlaczego sprzedaje się zajezdnię nie zapewniając miejsc postojowych dla tramwajów? Dlaczego zadłuża się miasto na przeskalowane inwestycje, a potem zmusza się mieszkańców do ponoszenia kosztów swoich błędnych decyzji? Dlaczego można zaplanować "autostradę" przez środek Wielkopolskiego Parku Narodowego i nie wzbudzić zdecydowanego protestu urzędników odpowiedzialnych za komunikację i ochronę przyrody? Dlaczego najgłupsze decyzje podejmuje się tak łatwo, a do sensownych i dalekowzrocznych trzeba latami przekonywać? Przecież te wszystkie batalie wkurzonych mieszkańców (Sołacz, Park Rataje, Smochowice, Strzeszyn, Marlewo, Puszczykowo) nie są niezbędne. Przecież są ludzie, którzy biorą pieniądze za podejmowanie sensownych decyzji, planowanie i wybieranie najlepszych opcji. Dlaczego oni postępują tak dziwnie? Może ma ktoś jakiś pomysł? O szczegółach akcji przeciw rozbudowie drogi wojewódzkiej nr 430 można przeczytać w internecie: www.zielone-puszczykowo.pl oraz na profilach w portalach Facebook (Zielone Puszczykowo ) i Twitter (Zielony Puszczyk). Marcin Muth Projekt puszczyka Maja Korzeńska Foto Jacek Gulczyński
Dodaj do...
Poleć znajomemu
Komentarze (14)Zapisz się do kanału RRS tego komentarzaPokaż/Ukryj Komentarze ...
Akurat dla Puszczykowa budowa drogi dwupasmowej to nie będzie rozwój, ale bardzo szybki "zwój". Głównymi atutami naszego miasta są: przyroda WPN, oryginalny układ urbanistyczny, willowy zabudowa, malowniczy krajobraz świeże powietrze, cisza i spokój. Rozbudowa drogi w wariancie dwupasmowym zagraża wszystkim tym elementom. Co gorsza dzieli miasto na 2 osobne organizmy połączone tylko kilkoma kładkami. Dodatkowo radzę prześledzić doświadczenia miast zachodnich. Postulat zrównoważonego transportu to naprawdę nie jest wymysł wariatów. Nie wszędzie (i nie zawsze) da się dojechać rowerem, ale jeśli już jesteśmy przy przykładach ekstremalnych, to dodam, że w Finowie zakładają na rowerowe koła łańuchy i jeżdżą także w zimie:) Jednak nie o to chodzi by wszystkich zmuszać do jeżdżenia rowerami, chodzi o to, aby promować alternatywne środki transportu i stwarzać szanse do budowy bardziej racjonlnej sieci komunikacji. Gdyby dobrze zorganizowano komunikację publiczną w Poznaniu i powiecie, to naprawdę wiele osób by się do niej przesiadło, zmniejszając nie tylko ruch na drogach, ale i hałas, emisję spalin etc. Błędem było zaniedbanie połączeń kolejowych (duże miasta zachodnie w dużej mierze na pociągach opierają komunikację, a nawet w naszej sielskiej Warszawie najlepszym środkiem komunikacji jest pociąg), błędem jest brak jednej taryfy na wszystkie środki transportu w powiecie i mieście (już na szczęście coś się w tej sprawie robi). Błędów można wyliczać bez liku, ale największym błędem jest naprawienie poprzednich błędów kosztem przyrody i mieszkańców.
do pana Stanisława i pana thor-a
Jakoś nie widziałem zimą przy -20 tabunu rowerzystów która robi odcinek z Puszczykowa do Centrum poznania. Wczoraj było -3 C i o 20:00 przejechałem się sprawdzić czy da się jechać rowerkiem ... oczywiście że się da, ale trzeba mieć ocieplane spodnie dobrą kurtkę rękawice, najlepiej narciarskie, czapkę ... już widzę jak odwozisz swoje dziecko do przedszkola Panie Stanisławie w mróz na rowerze. To tak na tyle jeśli chodzi o rowerki zimą. Odnośnie deweloperki i "zbudowane kosztem naszych pol uprawnych i lasow" .. no oczywiście lepiej by było poznaniaków zamknąć w 16 piętrowych blokach po 34 m2 na rodzinę i 130 mieszkaniach na klatkę ? Ale fakt brak jest planów odnośnie rozbudowy podpoznańskich gmin. Lecz Luboń Wiry Mosina Puszczykowo to nie są nowe miejscowości mają prawo się rozwijać jak inni, a że duży procent z tych mieszkańców pracuje w poznaniu to potrzebują mieć połączenie z centrum miasta oraz z A2 .. Nie ma realnej alternatywy dla połączenia samochodowego dla tej okolicy i albo poszerzą istniejącą drogę albo postawią 2 mosty na warcie by ostatecznie włączyć się w węzeł Dębina lub pójdą w las wgłąb WPN, więc rozwiązanie poszerzenia istniejącej trasy jest jedyne i oczywiste. To jak z grunwaldzką w pewnej chwili już trzeba było ją poszerzyć.
droga
problem wynika ze zlego planowania przestrzennego na pozimie wojewodztwa, powiatu i gminy. jest to efektem wieloletnich zaniedban i nieprzygotowania merytorycznego urzednikow i wybieranych przez nas przedstawicieli wladz samorzadowych. ale coz zgodnie ze stara zasada wszelkich ustrojow o charakterze demokracji lub quasidemokracji, jacy wyborcy tacy przedstawiciele. na podstawie kondycji intelektualnej przedstawicieli mozna wnioskowac o sredniej calej populacji. w tej chwili gminy oscienne Poznania rozwijaja sie w sposob najprostszy z mozliwych. czyli dzielac grunty w szczerym polu i sprzedajac dzialki. jest to forma rozwoju ekstensywna, opierajaca sie na szybkim przyroscie masy ludzkiej i przyplywie gotowki do kasy. nie inwestuje sie w przyciagniecie ludzi o wysokich kwalifikacjach, to nie ma znaczenia w tym przypadku. nie inwestuje sie w infrastrukture, a ta co jest ledwie dyszy. nie inwestuje sie w rozwoj intelektualny i edukacje swoich dotychczasowych mieszkancow. nie stawia sie na naprawde nowoczesne technologie i innowacyjnosc. takie dzialania prowadza do powstawania zupelnie nowych konfliktow. na ich rozwiazanie wladze nie sa mentalnie przygotowane. tak wiec poswieca sie kolejne wartosciowe i piekne miejsca w imie ekstensywnego "rozwoju", ktory jest rozwojem pozornym. za kilka lat zostana w naszym kraju tylko i wylaczne tandetne rozsypujace sie osiedla deweloperskie zbudowane kosztem naszych pol uprawnych i lasow. a kryzys stojacy u naszych drzwi sprawi ze wszysto to odbije sie nam czkawka i wszyscy zaplacimy za te forme "rozwoju" slony rachunek. oby nie taki jak ten jaki placi teaz Grecja. kochani! do tego dojdzie w najblizszym czase ekspandujaca wzwyz cena litra paliwa i oplaty za wjazd autem do centrum "Wielkiego Poznania". ciekawe co wtedy powiedza zwolennicy rozbudowy drogi? ale wtedy moze byc juz za pozno. stracimy bezpowrotnie WPN i to co jest najcenniejsze---wysoka jakosc zycia. ale co to kogo obchodzi. i tak najwazniejszy jest ten szeregowiec z kartonogipsu i blachodachowki, a ze juz w chwili zasiedlenia sie rozpada.....
Popieram artykuł
Rozumiem sprzeciw czytelników, przywiązanych do "wygody" w zamkniętym pudełku, poruszającym się po drogach, który daje poczucie prywatności we własnej przestrzeni oraz przyzwolenie swawoli, jak np. dłubania w nosie, pomadkowania warg, wyrzucania przez okno niedopałków, puszek po napojach i innych śmieci, co jakoś rzadziej czynią rowerzyści, oraz złudę szybkiego przemieszczania się. Jeśli chcemy jednak myśleć o wygodnym, nowoczesnym mieście i okolicach, musimy popierać inicjatywy takie, jak autora artykułu i wymuszać na władzach myślenie.
wielosc rozwiazan
Alez zgadzam sie, ze dobrze stworzyc alternatywy - komunikacja szynowa nie wymaga znacznych nakladow, tory juz sa. Ale ta droga jest WOJEWODZKA i nie kazdy nia dojezdza do centrum - tylko np. do Komornik spod Mosiny. Albo z Poznania do Mosiny. I wtedy juz nie jest tak rozowo ze auto stawiamy kolo pkp i w centrum Poznania wsiadamy do KM. Od stacji jest kawalek w rozne miejsca. Wiec nalezy rownolegle rozwijac kilka mozliwosci.
@d.
Do pana d.
To jest koszt rozwoju, a tutaj nie ma alternatywy, chyba że ktoś się pokusi postawić most na Warcie a raczej 2 mosty by z powrotem ruch wrócił do węzła Dębina. Skończy się tak że właściciele dostaną odszkodowanie, postawione zostaną ekrany ograniczające hałas, kilka przejść dla zwierząt a jak ktoś się będzie bardzo stawiał to go mocą ustawy takich się wywłaszczy jak to zrobili na grunwaldzkiej tydzień temu. Głupi błąd
Panie Dominiku,
dziękuje za wskazanie głupiego błędu. Oczywiście, nie można prowadzić dwóch samochodów jednocześnie. Oczywiście chodziło mi o ilość samochodów przypadających na rodzinę - zgubiłem wątek i słusznie Pan krytykuje. Poprawię ten fragment. Jeśli jednak chodzi o promocję alternatywnych sposobów transportu, to nie będę wyważać otwartych drzwi. W zachodnich miastach powstają sensowne systemy oparte na komunikacji autobusowo-kolejowej. Nie uciekniemy przed koniecznością stworzenia podobnych. Jeśli poświęcimy parki narodowe, piękne miasta, żeby stworzyć archaiczny system transportu, to nie będziemy dobrze oceniani przez następne pokolenia. Rozbudowa Mosiny przy jednoczesnym wyludnianiu Poznania to błąd. Jeśli ten błąd pogłębimy, budując szeroką arterię przez Wielkopolski Park Narodowy, to wystawimy swojej inteligencji nienajlepsze świadectwo. Promocja aleternatywnych środków transportu nie ma nic wspólnego z komuną. W krajach skandynawskich, w Holandii, w Niemczech, Anglii czy Francji jest dobrze rozwinięta sieć kolejowa, z której ludzie chętnie korzystają. Rowery i autobusy także cieszą się rosnącym powodzeniem. Bezwarunkowa miłość do samochodu jest charakterystyczna dla krajów, które dopiero niedawno weszły na ścieżkę rozwoju. Nie jest nigdzie powiedziane, że mają brnąć w ślepą uliczkę i obudzić się po wielu latach tak jak to zrobiły kraje zachodnie. bzdury - jeden cytat dla przykladu:
"jeśli każdy z 22 tysięcy mieszkańców Mosiny i Puszczykowa będzie miał średnio 2 samochody (a tak będzie, jeśli nie zainwestuje się w rozwój komunikacji publicznej i nie powstrzyma suburbanizacji) – to samochodów będzie 44 tys. Droga przewidywana jest na 30 tys."
Jasne, bo przeciez kazdy kto ma 2 auta potrafi prowadzic je jednoczesnie... W kazdym razie tak rozumuje autor tego artykulu. Mniej demagogii, wiecej myslenia. Komunizm skonczyl sie ponad 20 lat temu i nie wolno ludzi wciskac sila do tramwajow i pociagow. Ta droga dochodzi do autostrady A2, wiec niedlugo po oddaniu odcinkow do granicy, Warszawy oraz obwodnic S5 i S11 ruch znacznie sie zwiekszy. @pyra
"pyra" jest strasznie aktywny/a w sprawie poparcie tej chorej inwestycji czteropasmówki - czyżby urzędnik ?inwestor? ...Na wielu forach strasznie jest "za" - a może kochana pyro nie organizuj życia innym - nie chcemy marketu i autostrady w naszym mieście i po prostu to uszanuj. A dlaczegóż to Mosina i Krosinko "muszą" dojechać do Poznania ? Bo "ktoś" wybudował setki mieszkań i teraz trzeba odzyskać złotóweczki...?
Poparcie
Panie Marcinie.
Jako nowy mieszkaniec tego uroczego miasta jakim jest Puszczykowo, z niepokojem czytam wszystkie doniesienia związane z planem rozbudowy drogi jak i również z budową marketu. Z Pańskiego artykułu jasno wynika, że dyrektor WPN, na którego sprzeciw liczyłem, jest za rozbudową drogi 430. Zastanawiam się, czy pan dyrektor nie minął się z powołaniem. Wydaje mi się, że to w jego interesie powinno leżeć, aby nie ucierpiała ani jedna roślinka, ani jeden zwierzak. Nie wiem czy dobrym pomysłem byłoby poinformować zwierzchników dyrekcji WPN o ich stosunku do planów degradacji środowiska przyrodniczego. Całkowicie się też zgadzam z Panem w kwestii rozpropagowania i rozszerzenia komunikacji podmiejskiej na trasie Mosina-Poznań jako alternatywy dla budowy. Najgorsze jest jednak to, że wprowadzenie tej idei w życie wymagałoby dogadanie się z PKP, a z moich doświadczeń wynika, że ta firma nie lubi zmian (przywiązują się nawet do brudu w pociągach ;) ). Z „naszymi” firmami komunikacyjnymi z Lubonia i Puszczykowa rozmowa pewnie będzie łatwiejsza, bo to w końcu w ich interesie leży to, żeby mieli więcej pasażerów. Mam nadzieję, że sprzeciw społeczny zda egzamin i Puszczykowo pozostanie w takim kształcie w jakim jest. Pozdrawiam Paweł Nie zatrzyma się rozwoju tego regionu
Problemem tej drogi jest to że nie ma alternatywy. Z jednej strony mamy park z z drugiej Wartę. A Mosina Krosinko i inne miejscowości muszą jakoś dojechać do Poznania ...więc wcześniej czy później będzie tam trasa szybszego ruchu ....
rzeczowo
Rzeczowy artykuł. Szkoda tylko, że tak mała część społeczeństwa patrzy na otoczenie trochę bardziej przyszłościowo niż parę lat. I tak mało ludzi ma na względzie coś więcej niż osobista wygodę. Uważam, że Polacy są po prostu głupawym narodem :(
Dziękuję
Dziękuję za rzeczowy komentarz i życzenia. Z przyjemnością się ustosunkuję. Moskwa to dobry bo jaskrawy przykład bezmyślnego planowania. Niestety, polscy planiści, urzędnicy i politycy często powielają bezsensowne rozwiązania, choć mogliby się uczyć na błędach innych.
Pozdrawiam serdecznie mojego miłego i merytorycznego komentatora. Napisz komentarz |
| Poprawiony: poniedziałek, 07 listopada 2011 10:09 |
Kanały RSS


