| Kultura - co to za interes: post scriptum |
| Redakcja |
| środa, 21 kwietnia 2010 |
|
Księgarnie w centrum Poznania na skraju bankructwaSylwia Sałwacka, Michał Wybieralski2010-04-20, ostatnia aktualizacja 2010-04-20 23:16Czy w śródmieściu zostaną tylko banki? Miasto podwyższyło po raz kolejny czynsz księgarzom. Wczoraj jedna z najstarszych księgarnia w Poznaniu - słynna "Jedynka"w al. Marcinkowskiego -ogłosiła, że jest na skraju bankructwaZamknięcie "Jedynki" to kulturalny news dnia. Do redakcji dzwonili wczoraj w tej sprawie poznańscy tłumacze, pracownicy teatru, naukowcy: - Czy tak zachowuje się miasto, które aspiruje do Europejskiej Stolicy Kultury?
Księgarnia "Jedynka" mieści się kamienicy w al. Marcinkowskiego. Prowadzi ją trójka przyjaciół, miłośników literatury. To pierwsza księgarnia, która została otwarta w wyzwolonym Poznaniu (stąd nazwa) i pierwsza - obok Antykwariatu Naukowego - która została sprywatyzowana. Gościło w niej wiele sław, między innymi Mario Vargas Llosa. Była nominowana do prestiżowej branżowej nagrody IKAR. Księgarnia jest na skraju bankructwa - w ciągu kilkunastu miesięcy jej obroty spadały o połowę, zwolniła część personelu, zaciągnęła kredyt. - W tej branży jest pewna prawidłowość: przez cały rok przynosi straty, a potem przychodzi grudzień i wywraca wszystko do góry nogami. Ostatni grudzień kompletnie nie wypalił. Dlaczego? Od roku w sąsiedztwie księgarni powstaje galeria handlowa. Na czas budowy miasto zamknęło część ulicy. Trudno do nas dotrzeć. Nawet stali klienci zaczęli rzadziej do nas zaglądać, bo przyznają że dojazd stał się kłopotliwy - opowiada Andrzej Kawecki, współwłaściciel Jedynki, w księgarni od 1980 r W marcu księgarze wysłali do Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych dramatyczny list, w którym proszą o obniżenie stawki czynszu (miesięcznie płacą ok. 10 tys. zł). W odpowiedzi ZKZL.... podwyższył im czynsz o 300 zł. - Jesteśmy już winni miastu 25 tys. zł, bank właśnie zamknął nam kredyt obrotowy. Wyprzedajemy prywatny majątek. Najgorsze, że w tydzień nie da się zamknąć księgarni, a tak to sobie właśnie wyobrażają miejscy urzędnicy. Myślą, że się stąd od tak zmyjemy - mówi Kawecki. Bankructwo grozi też innym księgarniom. - Trzy lata temu sześć poznańskich księgarni wysłało do prezydenta Grobelnego i rady miasta apel z prośba preferencyjne czynsze. Ale miasto jest głuche na nasze apele. Też zalegamy z czynszem - mówi Janusz Stachowiak, współwłaściciel księgarni "Wieżowiec" przy ul. Grochowskiej. Prof. Jan Skuratowicz, były radny, historyk sztuki, autor wielu książek o Poznaniu : - Głupota, bezmyślność, brak słów. Centrum traci kulturotwórczą rolę. Nie rozumiem tej sytuacji. Przecież jesteśmy jednym z największych akademickim miast w Polsce. Janusz Pazder, historyk sztuki: - Strasznie smutne. Brakuje tu konsekwencji. Aspirujemy do Europejskiej Stolicy Kultury, a z drugiej kierujemy się wyłącznie rachunkiem ekonomicznym. Zastanawiam mnie, kto w takim mieście - gdzie nie ma księgarni, a są same banki i puby - będzie chciał inwestować, żyć, spotykać się? Stoisko z książkami w supermarkecie nie jest w stanie zastąpić literackiej księgarni. Sprawą "Jedynki" zajmie się najpewniej rada miasta. Wczoraj radny PO Marek Sternalski obiecywał: - Rzeczywiście, tak być nie może. Trzeba wprowadzić preferencyjne czynsze. Rozmowa z Jarosławem Puckiem "Gazeta": Księgarnia Jedynka jest w trudnej sytuacji finansowej. Właściciele zwrócili się do ZKZL z prośbą o obniżenie czynszu, bo przez pobliską budowę spadły im obroty. Dostali odmowną odpowiedź, ZKZL poinformował ich, że bardziej prawdopodobna jest podwyżka. Z centrum może zniknąć kolejne miastotwórcze miejsce. Nie będzie panu szkoda? Jarosław Pucek, dyrektor Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych: - Żal mi Jedynki, bo od wielu lat kupowałem tam książki. Moją pasją są religie, szczególnie buddyzm. Jak chodziłem do szkoły średniej to właśnie do Jedynki wybierałem się po książki na ten temat, bo nigdzie indziej nie były dostępne. Ale nie mogę kierować się tylko sentymentem. Nie mogę obniżyć czynszu, bo pobliska budowa to nie inicjatywa ZKZL. Ale podwyżek branża księgarska nie powinna się obawiać, zwłaszcza po tym, jak straciliśmy już Głośną Samotność. Księgarze mówią jednak, że ZKZL od wiosny podniósł im czynsze. - To nie była podwyżka, ale waloryzacja, wzrost o poziom inflacji. Księgarze zgodzili się na to w umowach najmu. Czym przy ustalaniu wysokości czynszów powinien kierować się ZKZL: chęcią maksymalizacji zysków, czy utrzymywaniem w centrum takich miejsc, jak galerie, księgarnie, które tworzą atmosferę śródmieścia? - Codziennie zmagam się z takim dylematem. Muszę pamiętać o zyskach, bo dzięki nim realizujemy inwestycje, remonty, budujemy mieszkania komunalne. Jednak nie zapominam o funkcji kulturotwórczej. Stąd pomysł ZKZL, by kilka lokali, których od dawna nie udało się wynająć, przeznaczyć na działalność kulturalną. Na dniach ogłosimy konkurs na te lokale. Zwycięzcy będą je wynajmować przez trzy lata za symboliczną złotówkę miesięcznie, a w czwartym roku za połowę rynkowej stawki. Potem umowa może zostać przedłużona. Księgarze też będą mogli stanąć do tego konkursu? I co to za lokale, bo animatorzy kultury i artyści mówią, że to straszne rudery? - Lokale oczywiście wymagają remontu, ale ruderami nie są. Koszty remontu chcemy rekompensować niskimi czynszami. W tej puli są też lokale w dobrej lokalizacji, np. przy ul. Kantaka. Księgarze również mogą stanąć do konkursu, ale muszą zaoferować szerszy program, niż sama sprzedaż książek. Mogą być to np. spotkania autorskie, dyskusje na temat literatury, coś na kształt działalności Głośnej Samotności. A jak wygląda wynajem lokali spoza tego konkursu? - Zgodnie z przepisami na każdy pusty lokal musimy ogłosić licytację. Wygrywa ten, który zaproponuje wyższy czynsz, zwykle jest to jakiś bank. Obserwuję, że na centralnych ulicach jest ich coraz więcej. Na Głogowskiej od rynku Łazarskiego do Parku Wilsona, którędy chodzę do pracy, naliczyłem ostatnio aż 24 banki i instytucje finansowe. Jak więc przed takimi gigantami finansowymi mają się obronić księgarnie, jak Jedynka? - Postaram się chronić takie miejsca nie podwyższając im czynszu. A z właścicielami Jedynki mogę się spotkać, porozmawiać o rozłożeniu na raty spłaty zadłużenia. rozmawiał Michał Wybieralski Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań
Dodaj do...
Poleć znajomemu
Komentarze (7)Zapisz się do kanału RRS tego komentarzaPokaż/Ukryj Komentarze ...
mam wrażenie ,że Pan Prusak ma receptę na każde zło.Dziwię się więc, iż nie
uaktywnia się społecznie, aby wiedzę tę przekazać innym.A może obawia się krytyki? Internet jest bowiem dość bezpiecznym narzędziem.Można zza biurka krytykować wszystkich za wszystko i być cały czas z daleka.. A może jest aktywny społecznie, ale tego tu nie ujawnia , bo.... Tak czy owak uważam,że jeżeli ma tyle do powiedzenia-może sie ujawni i zechce podyskutować w naturze.Jest przecież tyle do zrobienia! do p. Nowaka
to może i Waść w natłoku swoich dyrdymałów szanownie zauważy, że tak sie akurat
składa, że kultura USA i UK, których polityka kulturalna oparta jest na zasadach rynkowych rozszerzyła się najszybciej i jest najbardziej rozpowszechniona na całym globie. Również w Polsce międzywojennej,w której nie wydawano pieniędzy publicznych na filmy było 10 razy wiecej wytwórnich filmowych i lepsze filmy powstawały niż teraz pomimo, że istnieje marnotrawiący pieniądze Insytyut Sztuki Filmowej. A światowej sławy wytwórnie jak np. Metro Goldwyn Mayer założone zostały przez Polaków żydowskiego pochodzenia i jakoś poradzili sobie bez publicznych pieniędzy a produkując setki filmów niejednokrotnie będących klasykami kina światowego. A co do prawo ochrony konkurencji i konsumentów to szacunek dla Pana bo w ogóle Pan o tym wspomniał bo kolega Umysłowy i za sto lat nie zbliży się rzeczowością do Pana wypowiedzi. Natomiast nie uważam, żeby było to słuszne rozwiązanie, zmowy cenowe bowiem zawsze są szkodliwe dla rynku, a ostatecznie dla odbiorcy końcowego, a jedynym uzasadnieniem dla wyłączenia takiego towaru spod prawa konkurencji powinny być choć częściowe korzyści udostępnione dla konsumentów a w takiej sytuacji takich korzyści nie ma. Obecnie na rynku sprzedaży preparatów leczniczych istnieje konkurencja cenowa i jest to jak najbardziej korzystne dla konsumentów, którzy są gotowi nawet stać w kolejkach i jezdzić po całym Poznaniu aby kupić tańsze preparaty, a ten któremu się nie chce może kupic po wyższej cenie w pozostałych aptekach. Kilka lat temu natomiast był zakaz konkurencji cenowej na rynku preparatów leczniczych i każdy konsument kupowal tylko po wyższej cenie. I takie same skutki miałoby wprowadzenie zakazu konkurencji cenowej na rynku księgarskim. ...
(!) lokalach powinno prowadzić świadomą politykę lokującą księgarnie w pewnych
ramach i lokalizacjach. ...
Zamiast pisać jaśnieoświecone dyrdymały szanowny Prusaku, zauważ może, że poza
Polską i Anglią cała Zachodnia Europa uważa książkę za dobro kultury, a nie tylko towar. Sprawia to że w 5 czy 7-0miu krajach Zachodu książki wyłącza się jako JEDYNY towar spod prawa ochrony konkurencji, gdyż umowy kartelowe są DOZWOLONE. Oczywiście reguluje się je odpowiednio, np. w Niemczech to wydawca określa cenę końcową książki co sprawia, że nie ma konkurencji cenowej o książkę w najpopularniejszych pozycjach (oczywiście niekorzystne dla konsumenta masowego), ale ma dwie pozytywne konsekwencje: - nie ma ciągot do polityki optymalizacyjnej zapasu magazynowego i tym samym prowadzi do poszerzenia oferty, - ogranicza możliwość koncentracji dystrybucji. Utopią byłoby szafowanie pieniędzmi podatnika dla utrzymywania księgarń tak jak są dziś. Rynek ewoluuje. Ale miasto wiedzy, a tym jest Poznań i dlatego Know-How nie jest pustym hasłem, w swoich ...
kultury i obrót dobrami kultury to to samo co wyszynk i supermarket? Idealnie
wyrażasz polską politykę od prawicy do lewicy – od wielu lat nasze rządy przeznaczają na kulturę, naukę i edukację jedną z najniższych w Europie części PKB. Czego poniekąd konsekwencją są twoje wypowiedzi. Jak to robią w tak pogardzanej przez niektórych poznaniaków Łodzi, przeczytaj poniżej, zwłaszcza forum polecane: http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001, 7800032,Jak_ratowac_ksiegarnie___nie_wygraja_z_ban kami_.html Nazwanie jednego z najlepszych w Poznaniu i najbardziej otwartych „księgarzem od siedmiu boleści” to tylko wyraz twojej agresji i braku orientacji temacie. A dalej jest pomieszanie nieprawd, półprawd i śladów prawdy. Poczytaj coś fachowego o czytelnictwie i rynku książki. ...
Prusak, ty jesteś jak wzór metra z Sevres, oczywiście ujemny. Dyskredytując
jakąś wypowiedź, uwiarygodniasz jej trafność. Gdybyś kiedyś zgodził się z jakąś moją wypowiedzią, czy – nie daj Bóg! – ją poparł, to byłoby poważne ostrzeżenie, dotyczące mojej sprawności umysłowej, poziomu moralnego albo gustu. Pisz jak najczęściej, bo w ten sposób utwierdzasz wielu ludzi w ich sądach. A pisząc w ten twój wojenny sposób, utrwalasz skojarzenie twoich treści z agresywnym stylem. Odrzucasz podatki w ogóle? Czyli ty idziesz do sądu albo do urzędnika na Kolegiackim i kupujesz sobie wygranie sprawy? A jak jest konflikt stron, to wygrywa ta, która da więcej? Złośliwcy mówią, że to już tak działa… Czy tylko podatki na politykę kulturalną odrzucasz? Bo książka, film, czasopismo, utwór muzyczny, teatralny, obraz, rzeźba, itd. to taki sam towar jak buty, kredyt, kartofle albo kondomy? A twórczość artystyczna, animacja ...
Ale prymitywy... Kiedyś, jak był marzec'68 Stefan Kisielewski nazwał ekipę
Gomułki "dyktaturą ciemniaków", za co dostał ostry łomot. Teraz rządzi zgraja prymitywów, nawiedzonych neofitów pseudo rynku, którym się wydaje, że wszystkimi sferami życia zarządza po równo dążenie do maksymalnego zysku... Sprywatyzować Urząd Miasta sp. z o.o., dyr. Pucek do kontenera... o to chodzi? Czy o to, że na lokal po księgarni już się czai "kolega" z bankiem? jasne i co jeszcze? nie mam zamiaru ze swoich podatków utrzymywac jakis ksiegarzy z bożej łaski. Może by się wzieli do roboty zamiast biadolić wtedy może by zauważyli, że rynek księgarski się zmienił, że większość ludzi woli kupić książkę w internecie bo wygodniej a do tego taniej, że coraz więcej książek czyta się w formie elektronicznej. Świat się zmienia i nikt tego nie zatrzyma. Możecie próbować niszczyć maszyny fabryczne jak byli pracownicy manufaktur w pierwszych fabrykach w XIX wieku ale czy coś zdziałali widzicie sami przeglądając internet. A do kolegi wyżej zacznij czytac książki primitywie! Napisz komentarz |
| Poprawiony: poniedziałek, 30 sierpnia 2010 16:35 |
Kanały RSS

Paradoksalnie życie miejskie samo postawiło kropkę nad "i", czyli spointowało treść tekstu o sytuacji kultury w Poznaniu, zamieszczonego na naszej stronie jako przedruk z ResPubliki Nowej dwa dni temu. Słów brak na komentarz, wszystko jest w przywołanym artykule w "Gazecie Wyborczej" o likwidacji najstarszej księgarni w Poznaniu, czyli "Jedynki", i na forum pod nim... Miasto to nie firma? Poznań to nie spółka z o.o.? Porzućcie wszelkie złudzenia. To już nie jest tylko jakiś kryzys finansowy miasta, to jest katastrofa mentalna poznańskiej władzy publicznej.
