| Prywata nad Maltą?..., czyli dla kogo pracuje prezydent.. |
| Włodzimierz Nowak |
| piątek, 23 grudnia 2011 |
|
Sfinansowanie ze środków publicznych rzeźby uatrakcyjniającej przestrzeń prywatną i do tego komercyjną, gdy nawet reprezentacyjna przestrzeń publiczna w Poznaniu jest radykalnie zaniedbana, zaś w budżecie brakuje jakoby środków na wszystko, każe znowu postawić pytanie: dla kogo pracuje prezydent? I za co? (red.). Przestrzeń publiczna Poznania od dawna umiera poddana niszczącym wpływom negatywnych procesów urbanistycznych. Całe kwartały wymagają rewitalizacji, gdyż zanikają w nich tradycyjne funkcje handlowe, usługowe i mieszkalna. Straszą nocami ciemne okna kamienic wykorzystywanych półlegalnie na biura. Władze Poznania od lat świadome faktu pozostają w świadomej bezradności. Czy to znów „niewidzialna ręka rynku” pozwoliła nic nie robić, bo miała je wyręczyć? Program rewitalizacji zyskuje oklaski, a działania są nieporadne. W tym kontekście cieszą drobne, ale zawsze, wydatki na podnoszenie jakości tej przestrzeni przez instalacje artystyczne w centrum Poznania. Poznań jest miastem wyjątkowo nieumiejętnie obchodzącym się ze sztuką. W Poznaniu skrzyżowanie służy krzyżowaniu się ruchu, gdy tymczasem w gminnych i powiatowych miasteczkach północnych Włoch, czy Holandii bardzo często skrzyżowanie służy do eksponowania rzeźby przestrzennej. I dzisiaj w Poznaniu miejskie instytucje podjęły decyzję o ulokowaniu rzeźby – "Transmutatio" autorstwa Sławomira Brzoski – w atrakcyjnym obszarze prywatnego centrum handlowego, gdy poznańskie centrum handlowe na ulicach Św. Marcin i 27 Grudnia obumiera. Nastąpiło to w sytuacji, w której Centrum, jak i Śródmieście mają tak wielkie potrzeby podniesienia walorów ich przestrzeni publicznej, gdy liczne miejsca w Centrum przypominają o minionej przed 65-ciu z okładem laty wojnie, a nie mniej liczne puste place przypominają wiejskie klepiska. W takiej sytuacji władze wydają nasze pieniądze na podnoszenie walorów przestrzeni prywatnej. Takie rzeźby powinny stawać w parkach albo na ulicach śródmieścia, dokąd chcemy przyciągać mieszkańców. Czy zależy nam na przyciąganiu mieszkańców do Centrum Handlowego Malta, czy do sklepów na Św. Marcinie, których 60% mieści się w lokalach należących do Miasta, czyli do nas, mieszkańców? Jak można było podjąć tak kuriozalną decyzję?! Sztuka w otwartym miejscu jest dowartościowaniem przestrzeni. I nie byłoby problemu, że dzieło sztuki sfinansowane ze środków publicznych staje przed prywatnym domem towarowym, jeśli pobudzenie ruchu konsumenckiego byłoby celem publicznym. Jednak w Poznaniu nie ma problemu braku klientów w prywatnych centrach handlowych, a jest problem braku klientów na ulicach „sklepowych” w Centrum. I wzbudzenie ruchu tamże przez poprawę jakości przestrzeni publicznej leży w żywotnym interesie Miasta tak wizerunkowo, psychologicznie, ekonomicznie (ożywienie Centrum przyciągnie prywatny kapitał), jak i czysto fiskalnie. Dlatego dowartościowanie w takiej sytuacji przestrzeni prywatnej przez pieniądze miejskie jest grubą pomyłką albo prywatą, po prostu. Włodzimierz Nowak Foto: Lechosław Lerczak Post scriptum: Wystąpienie radnego M. Wiśniewskiego do prezydenta Poznania Do: Prezydent Prezydent/UMPoznan@UMPInternet Od: Mariusz Michał Wiśniewski/UMPoznan Data: 2011-12-21 12:33 DW: Sławomir Michał Hinc/UMPoznan@UMPInternet Temat: Prośba o wyjaśnienie Sz.Pan Ryszard Grobelny Prezydent Miasta Poznania Uprzejmie proszę o informację zawierającą merytoryczne, w tym finansowe powody oraz uzasadnienie zaangażowania się Galerii Miejskiej Arsenał w powstanie rzeźby "Transmutatio” (p. Sławomira Brzoski), która pojawiła się w ub.tyg. przed Galerią Malta. Nadto, chciałbym zapytać, czy miejsce na którym stanęła rzeźba jest terenem miejskim? Poniżej treść informacji prasowej http://epoznan.pl/news-news-29450-Przed_Galeria_Malta_stanela_rzezba Z poważaniem Mariusz Wiśniewski Radny Miasta Poznania (Klub Radnych Platformy Obywatelskiej) I odpowiedź zastępcy prezydenta Poznania Słanowira Hinca, w istocie potwierdzająca przesłanie tekstu
Dodaj do...
Poleć znajomemu
Komentarze (7)Zapisz się do kanału RRS tego komentarzaPokaż/Ukryj Komentarze ...
Sprawa jakości przestrzeni miejskiej też nie jest łatwym problemem. Jeżeli cokolwiek się w niej pojawia, niemal zawsze budzi kontrowersje. Jeżeli tylko na tym a nie na wandalizmie się kończy, to i tak dobrze. Sprawdzają się często chwilowe akcje w przestrzeni miasta, jak na przykład działania moich kolegów z Uniwersytetu Artystycznego, budujących rzeźby chwilowe z gliny na Starym Rynku. Niedawno wejście do budynku Uniwersytetu Ekonomicznego ozdobiły rzeźby z brązu jej profesorów. W parkach i skwerach też stawia się rzeźby, więc nie uważam, by było tego za mało. Rzeczywiście, ważniejszym działaniem jest rewitalizacja zniszczonych dzielnic i kamienic. Nie jest to już jednak w gestii Wielkopolskiej Zachęty.
Jeszcze raz – Do Siego Roku! w odpowiedzi
Szanowni Państwo!
Te kilka wypowiedzi na forum już ujawniło, że niektórzy z Państwa uważają centrum miasta, czyli Aleje Marcinkowskiego za właściwe miejsce na ustawianie rzeźb („ale właśnie umiejscowienie wspomnianych rzeźb na Alejach Marcinkowskiego było jak najbardziej odpowiednie”), inni, że nie, że „fatalnie przesłania fasadę Biblioteki Raczyńskich, oglądaną z południowej pierzei placu”. Moim zdaniem, jak już pisałem, obiekt rzeźbiarski powinien mieć możliwość jak najbardziej ogólnego i całościowego oglądu. Takiego przy skali rzeźby, którą zaprojektowałem nie znalazłem w centrum miasta. Rzeźba na Malcie znajduje się w odpowiednim otoczeniu, z niczym „nie wchodzi” w interakcję, nawiązuje zarówno do kształtu mostu nad ul. Baraniaka oraz do powierzchni basenu. Rzeźba nie została ustawiona w Centrum handlowym Malta, ale na zewnątrz. Osoby przyjeżdżające do Centrum Handlowego, nie wychodzące na zewnątrz północnym wyjściem nawet jej nie zobaczą. Do obejrzenia jest za to zarówno od strony ulicy jak i dla osób spacerujących nad jeziorem Malta. Nie jest „krzycząca”, nie miga światełkami ani nie przyciąga kolorami, by podejść do niej i „przy okazji wejść na zakupy do Centrum”. Tylko względy estetyczne decydowały o moim zaproponowaniu tej lokalizacji. Nie wnikałem, do kogo należy teren. Zresztą – co może się Państwu wydać dziwne - długo trwało, zanim ustalono, kto tymi gruntami zarządza i także potem bardzo długo, ponad rok trwały negocjacje z właścicielami. Choć odpowiednia dokumentacja musiała być już złożona wcześniej, nikt nie zaproponował innego miejsca zamontowania rzeźby, której elementy od marca 2011 roku były gotowe. Lokalizacja wydała mi się też właściwa z innego względu. Bezpieczeństwa. Rzeźba podlega monitoringowi Centrum Handlowego. Nie tak dawno ktoś zdewastował rzeźbę Davida Cernego, stojącą pomiędzy budynkiem poczty a budynkiem Uniwersytetu Artystycznego, urywając rękę „Golemowi”. Na szczęście ją znaleziono i na koszt Fundacji VOX została ona odnowiona. Na poznańskiej Cytadeli przez bardzo długi okres czasu przy rzeźbach Magdaleny Abakanowicz „Nierozpoznani” stała buda, w której wynajęci bezdomni pilnowali tego dzieła. Czy to jest rozwiązanie? Oczywiście byłbym bardzo dumny, gdyby rzeźbę postawiono na Placu Wolności, ale nie wierzę, by było to możliwe. A jeśli już, na pewno też pertraktacje z miastem trwałyby do teraz. Jeśli chodzi o środki, z których został zrealizowany ten projekt, głównym patronem jest Fundacja VOX. Środki są częściowo ministerialne. Odsyłam jeszcze raz na strony internetowe poznańskiej Zachęty, bo tam znajdą Państwo dokładniejsze szczegóły. Mówiąc szczerze, jako autor, któremu zaproponowano realizację tak dużej rzeźby, nie wnikałem w bliższe szczegóły dotyczące finansowania Pozdrawiam Noworocznie! Sławomir Brzoska nie w temacie
Niezwyklę się cieszę z Pana odpowiedzi! Przynajmniej dotyka ona przyczyn i źródła decyzji o lokalizacji. Istotnie nie była ona dla mnie jasna i o tę decyzję swoim tekstem pytałem. Dobrze, że podkreśla Pan, że to nie prywata. Dodam też na wstępie, że jestem gorącym zwolennikiem rzeźby w przestrzeni miasta, co napisałem, ale chyba Pan przeoczył. Mieszkałem wiele lat w kilku krajach Europy i bardzo mi jej u nas brakuję. Wyraźnie to podkreślam.
Natomiast nie skupił się Pan na podstawowym problemie jaki poruszam, czyli jakości przestrzeni miejskiej i możliwości zwiększenia jej atrakcyjności dzięki sztuce, co - w okresie antycypowanego przez specjalistów od kilkunastu lat, a teraz już bezdyskusyjnie widocznego upadku poznańskich starych dzielnic - jest niezwykle potrzebne nam wszystkim. W kontekście Pańskiej wypowiedzi, mój apel pozostaje dalej aktualny do Wielkopolskiej Zachęty by zamawiać dzieła, którymi można w pierwszej kolejności uatrakcyjnić to co mamy ratować. Nie jest prawdą, że przestrzeń ścisłej zabudowy miejskiej nie pozwala eksponować rzeźby, czego dowodzą inne dzieła zamawiane przez Zachętę. Co do wartości estetycznych wypowiadał się szerzej nie będę, gdyż nie mam ku temu kwalifikacji, ani kompetencji. Mnie się ona podoba i mnie cieszy. Żałuję, że nie ma jej np. na pl. Wiosny Ludów albo Półwiejskiej, gdzie istniałaby możliwość oglądania z różnych poziomów i do tego w ruchu, a na placu byłaby bardzo pożądana w miejsce budy na parkingu zrobionym z przestrzeni publicznej. Nie mnie jednak wnikać w autorską ocenę odpowiedniej lokalizacji. Pozdrawiam, Włodzimierz Nowak z calym szacunkiem
Panie Brzoska, ale właśnie umiejscowienie wspomnianych rzeźb na Alejach Marcinkowskiego było jak najbardziej odpowiednie. Rzeźby mają za zadanie ożywiać, zapraszać, urozmaicać. Wybranie terenu Galerii Malty jako miejsca dla Pana rzeźby może i jest dobre ze względu na dobra widoczność ale w żaden sposób nie jest to korzystne dla miasta, a dla prywatnych inwestorów w Galerii. Rzeźby takie jak te powinny być miastotwórcze, ożywiać centra i właśnie umiejscowienie jej np na Placu Wolności, ulicy 27 Grudnia byłoby wskazane z uwagi na dobro miasta. Pan ma satysfakcję, że rzeźbę można obejrzeć z każdej strony, Galeria Malta jest zadowolona, że coś jeszcze przyciągnie mieszkańców, centrum miasta się wyludnia, a ludzie zamiast posiedzieć na ławce i przypatrzeć się rzeźbie, będą przy niej przystawać w biegu w szale zakupów.
"obiekt" na placu Wolności
Warto zbadać okoliczności i koszty ustawienia na płycie pl. Wolności aluminiowej tandety, która w mojej ocenie dewastuje krajobraz kulturowy tego miejsca, np. fatalnie przesłania fasadę Biblioteki Raczyńskich, oglądaną z południowej pierzei placu.
...
Szanowny Panie Sławomirze. Mam prośbę, czy mógłby Pan napisać naszym czytelnikom – czy środki które zostały przeznaczone na sfinansowanie Pańskiego działa pochodzą ze źródeł publicznych czy prywatnych? Niestety z Pańskiego komentarza trudno wyciągnąć precyzyjne wnioski. Istotne w sprawie jest także to, czy rzeźba stoi na gruncie prywatnym czy też publicznym. Bo o tym, że w znaczący sposób uatrakcyjnia centrum handlowe sam Pan napisał : „Rzeźba terenu, na której została ona postawiona na to pozwala, również z wyższych pięter Centrum Handlowego można zobaczyć jej zmieniający się kształt. Na tym polegała idea.” Włodek Nowak nie posądza Pana o prywatę, pisze tylko, że miasto nie dba o przestrzeń publiczną. Pisze też o tym, że trawnik przed galerią nie jest przestrzenią publiczną, jestem też przekonany, że nie poddawałby pod wątpliwość umieszczenie właśnie w tym miejscu Pańskiej rzeźby, gdyby mecenasem dzieła było np. centrum handlowe.
Z poważaniem Maciej Wudarski W odpowiedzi panu Włodzimierzowi Nowakowi, który nie do końca jest w temacie...
Szanowny Panie.
Nazywam się Sławomir Brzoska i jestem autorem projektu rzeźby "Transmutatio". Została ona zrealizowana w ramach współpracy Fundacji „Vox-Artis” z Wielkopolskim Towarzystwem Zachęty Sztuk Pięknych w projekcie „Poznań miasto sztuki”. Jak Pan może przeczytać na stronie internetowej Zachęty, Towarzystwo to zostało powołane w 2004 roku w ramach Narodowego Programu Kultury „Znaki Czasu” w celu zakupów dzieł sztuki. To projekt o zasięgu ogólnopolskim i wszystkie większe miasta w kraju realizują w ten sposób swoje kolekcje. Poznańskie Towarzystwo wpadło na pomysł, by zamiast kupować prace, zapełniające muzealne i galeryjne magazyny oraz archiwa, proponować co roku dwóm artystom realizacje swoich projektów w przestrzeni miasta. Jeśli chodzi o finansowanie projektów, odsyłam jeszcze raz na stronę internetową poznańskiej Zachęty. W 2010 roku zaproponowano mi zrealizowanie projektu rzeźby dla przestrzeni otwartej, którą sam miałem wskazać. W tym samym czasie na Alejach Marcinkowskiego postawiono w ramach projektu „Poznań miasto sztuki” rzeźbę „Golem” czeskiego artysty Davida Cernego, wcześniej zaś naprzeciw Muzeum Narodowego ustawiono rzeźbę „Stela” Heinza Macka. Dyskusyjne jest umiejscowienie obu tych obiektów. Nie tylko ja uważam, że nie dość właściwie są one wyeksponowane. Jako że przestrzeń centrum Poznania jest dość gęsto zabudowana, wskazałem na okolice jeziora Malta, ponieważ odpowiadała mi otwarta przestrzeń, sąsiedztwo zbiornika wodnego oraz maszt mostu przerzuconego przez Aleję Abpa Baraniaka. Od wskazania przeze mnie tego miejsca do postawienia rzeźby minęło kilkanaście miesięcy. Tyle trwały pertraktacje z właścicielami gruntów, więc proszę nie insynuować, że jest to jakakolwiek prywata, lub ciemne rozmowy prezydenta miasta. Miasto miało kilkanaście miesięcy czasu, by zaproponować inną lokalizację. Jako autor projektu nie miałem zamiaru „wpychać” swojej rzeźby do centrum. Uważam, że lepiej eksponuje się ona w otwartej przestrzeni. Rzeźba stoi pomiędzy Centrum Handlowym a terenami rekreacyjnymi. Praca ma taki charakter, że powinna być oglądana z różnych poziomów. Rzeźba terenu, na której została ona postawiona na to pozwala, również z wyższych pięter Centrum Handlowego można zobaczyć jej zmieniający się kształt. Na tym polegała idea. Co do wartości estetycznych, jako autorowi nie wypada mi się wypowiadać. Od tego są krytycy. Z poważaniem, Sławomir Brzoska Napisz komentarz |
| Poprawiony: piątek, 13 stycznia 2012 01:36 |
Kanały RSS


