Społeczne programy rewitalizacji
Hanna Grzeszczuk-Brendel   
poniedziałek, 25 lipca 2011
b_250_150_16777215_0___images_stories_Nasze_tematy_poznanskie_podworka_5_20090315_2021167555.jpg

Tekst jest nieco rozszerzoną wersją referatu wygłoszonego podczas ogólnopolskiej konferencji naukowej „Rewitalizacja miast polskich. Dyskusja o kierunku zmian”, zorganizowanej przez Pracownię Socjologii Miasta UAM i Zakład Historii Gospodarczej UAM, która odbyła się w Poznaniu w dniach 13-14 maja 2011 r.




Prezentowany referat, mający raczej charakter eseju niż analizy naukowej, powstał we współpracy z kilkoma poznańskimi stowarzyszeniami, głównie Stowarzyszeniem My Poznaniacy – co wyjaśnię w zakończeniu prezentacji.

Niewykorzystane szanse

W 1999 roku Poznań miał szansę stać się unikalnym w skali europejskiej, a może nawet światowej miastem, w którym rewitalizacja byłaby wprowadzona niemal zapobiegawczo, a nie jako naprawianie daleko posuniętych skutków degradacji miasta. W tym roku przedstawiciele Lipska bezskutecznie próbowali zainteresować Urząd Miasta Poznania swoimi doświadczeniami rewitalizacyjnymi, ostatecznie nawiązując współpracę z Instytutem Architektury i Planowania Przestrzennego Politechniki Poznańskiej. Poprzez tę okrężną drogę Poznań został zaproszony do europejskiego projektu DEMOT, w którym władze Lipska na podstawie swoich doświadczeń rewitalizacyjnych miałyby zorganizować współpracę zainteresowanych miast Europy Środkowowschodniej. Ta szansa uczenia się na błędach oraz dostępu do doświadczeń i funduszy europejskich również nie znalazła odpowiedniego odzewu u władz Poznania, choć tutaj też rozpoczęły się klasyczne procesy prowadzące do porzucania miasta przez mieszkańców. Głównym powodem były zawyżone czynsze, nieadekwatne do stanu budynków i jakości przestrzeni publicznych, a także brak miejskich programów dających perspektywę poprawy sytuacji.

Dotyczyło to przede wszystkim historycznych dzielnic Poznania, ze Śródmieściem na czele, choć zarazem niepokojące zjawiska tu właśnie zostały dostrzeżone najpóźniej, bowiem pozorny blichtr kreowały odnowione na poziomie parteru siedziby biur, sieciowych sklepów i banków.
logo%20stowa%20historykow%20sztuki.jpg
Już wcześniej świadomość, że w KAŻDYM mieście to historyczne centrum kreuje jego wizerunek, decyduje o atrakcyjności turystyczno-biznesowej i o procesach identyfikacji wyłoniła różnego rodzaju inicjatywy obywatelskie, głównie poznańskiego oddziału Stowarzyszenia Historyków Sztuki (SHS) i Stowarzyszenia Architektów Polskich (SARP). Jeszcze w 1983 roku powstał interdyscyplinarny Zespół Programu Śródmieście (1), którego zadaniem była szeroko rozumiana inwentaryzacja zasobów Śródmieścia – architektonicznych, przestrzennych, ekonomicznych i społecznych. Postulowano łączenie starych i nowych wartości przestrzeni, która nie powinna „kształtować się pod naciskiem pewnych instytucji czy ‘grup interesu’” (2). Proponowano, aby „wprowadzać do praktyki kształtowania Śródmieścia tzw. plany społeczne oparte na wnikliwych studiach w tym zakresie” (3). Zespół historyków sztuki (4) zwracał uwagę na konieczność ochrony konserwatorskiej b_250_150_16777215_0___images_stories_loga_sarp_logo11.jpgarchitektury najnowszej, wskazując już wówczas Okrąglak i argumentując, że należy uwzględniać „wartość historyczną obiektu (…), artystyczną (…) oraz wartość użytkową” (5). Postulowano edukację społeczną w zakresie „zagospodarowania przestrzeni”, będącą „pierwszym krokiem w kierunku partycypacji” (6).

Przeprowadzone inwentaryzacje śródmiejskich kamienic były traktowane jako etap wstępny dla dalszych prac renowacyjnych, prowadzonych przez powołane w tym celu, wyspecjalizowane przedsiębiorstwa. Interdyscyplinarne opracowanie, będące bezprecedensowym przykładem nowatorskiego podejścia do miasta – również ze strony powołującego zespół prezydenta Wituskiego – nie zostało wykorzystane i utonęło w czeluściach urzędniczych biurek. Marnotrawienie zaangażowania, wysiłku intelektualnego i nakładów finansowych jest stałą cechą działań urzędu miasta, widoczną także w losach licznych konkursów, organizowanych przy współudziale SARP i z jego inicjatywy. Z punktu widzenia jakości terenów ważnych dla Poznania szczególnie dotkliwe są niepowodzenia np. w zagospodarowaniu parceli przed Teatrem Polskim oraz brak decyzji w sprawie koryta Warty. O stałym zaangażowaniu środowisk zawodowych w analizowanie problemów Poznania świadczą liczne programy badawcze, jak choćby dzisiejsza konferencja, a także np. publikacja „Prolegomena do ochrony obiektów architektonicznych i zespołów urbanistycznych Poznania w XX wieku”, powstała we współpracy naukowców Wydziału Architektury Politechniki Poznańskiej i SARP. Została ona pomyślana nie tylko jako prezentacja wyników badań, ale też materiał do wykorzystania przy sporządzaniu Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Można ją ideowo traktować jako nawiązanie do zapomnianego Programu Śródmieście. O dążeniu poznaniaków do wskazywania problemów i często sposobów ich rozwiązywania świadczy też kilka dyskusji prasowych, prowadzonych głównie na łamach Gazety Wyborczej – niestety, podobnie jak inne inicjatywy, nie zanalizowane i „nieskonsumowane” przez władze miasta dla dobra Poznania.

b_250_150_16777215_0___images_stories_Nasze_tematy_rozwoj_przestrzenny_miejski_pr1.jpgNiezrozumienie problemów

Te jedynie wyrywkowo wymienione inicjatywy środowisk naukowych i stowarzyszeń zawodowych miały miejsce w sytuacji rosnącego braku zrozumienia dla problemów współczesnego Poznania ze strony władz miasta, co doprowadziło do degradacji i opustoszenia miasta oraz powiązanych z tymi zjawiskami kolejnych problemów. Zignorowanie „inicjatywy lipskiej” i europejskich zasad zrównoważonego rozwoju skierowało Poznań na drogę, której negatywne skutki inne miasta europejskie rozpoznały kilkanaście lat wcześniej. Próby ratowania sytuacji w programach tworzonych wbrew obowiązującym zasadom, doprowadziły jedynie do deprecjacji pojęcia rewitalizacji, jak w przypadku remontów domów przy pl. Wielkopolskim lub chybionych – także ekonomicznie – rewaloryzacji zabytkowych kamienic, prowadzonych ZKZL przy ul. Grobla lub w okolicach ul. Matejki. Głównym problemem był brak uzgodnień społecznych, które są integralnym elementem procesów – a nie tylko programów – rewitalizacji. W prowadzonych przeze mnie rozmowach z ZKLZ ujawniała się druzgocąca ignorancja w zakresie wiązania problemów mieszkaniowych z problemami społecznymi mieszkańców, czego przykładem jest np. pomysł i klęska „kontenerów socjalnych”. Dlatego też miejskie działania nazywane rewitalizacją nie aplikują do europejskich programów rewitalizacyjnych, a nie udostępniona opinii publicznej diagnoza URBACT jest druzgocąca dla władz miasta. Dowodem na pozorowanie rewitalizacji jest mizerny, jeśli nie wręcz pozorowany budżet przeznaczony w Poznaniu na działania rewitalizacyjne, rocznie wynoszący szacunkowo ok. 3 00 000 zł. Na przykład we Wrocławiu na rewitalizację tylko jednego obszaru – Dzielnicy Wzajemnego Szacunku – władze miasta przeznaczyły w latach 2007-2011 ok. 28 000 000 zł (7), co stanowi połowę kosztów całości.  Straconą szansą w czasie przewodnictwa Poznania w Związku Miast Polskich jest nie podjęcie ogólnopolskiego lobbingu na rzecz uchwalenia prawa o rewitalizacji.

Brak odpowiednich działań nie jest jedynie efektem kryzysu finansów publicznych – który zapewne też byłby mniejszy, gdyby nie wypychanie mieszkańców i firm do okolicznych gmin, co odcina Poznań od podstawowego wpływu budżetowego, czyli podatków z tych źródeł. Postawa władz Poznania przypomina politykę władz NRD wobec centrum Lipska, które przez zaniechanie remontów chciały doprowadzić do dekapitalizacji starych kamienic i budowy na ich miejscu blokowisk – w Poznaniu można by sobie wyobrazić na miejscu zburzonych kamienic kolejne osiedla komercyjne….

Mieszkańcom jednak zależy

W historycznych dzielnicach zostają desperaci lub szaleńcy: ci, którzy z różnych powodów stali się więźniami swego miejsca zamieszkania lub ci, którzy świadomie nie chcą wyrzec się miasta i – ciągle jeszcze atrakcyjnych w Poznaniu – różnych form miejskiego stylu życia. Właśnie w gronie tych ostatnich zaczęły się przed paroma laty krystalizować inicjatywy zmierzające do poprawy najbliższego otoczenia, powstrzymania materialnej, gospodarczej, estetycznej i społecznej degradacji ulicy, kwartału, dzielnicy. Aktywizacja i tworzenie się różnych grup było poprzedzone negatywnymi doświadczeniami w kontakcie z urzędami, powołanymi do reagowania na wszelkiego typu problemy miasta i mieszkańców, od administracji domów i ZKZL począwszy, przez Straż Miejską, opiekę socjalną, po Miejską Pracownię Urbanistyczną i Zarząd Dróg Miejskich.

b_250_150_16777215_0___images_stories_Nasze_tematy_rozwoj_przestrzenny_piekne_jezyce.jpgPoczucie obywatelskiej bezradności, którą każdy zna z własnych doświadczeń życiowych, świadomość przedmiotowego, a nie podmiotowego traktowania mieszkańców skłoniło do tworzenia grup nacisku, początkowo w celu przezwyciężenia najbardziej dokuczliwych codziennych utrudnień i patologii. Grupy, które stały się zauważalne w przestrzeni Poznania, potrafiły dostrzec codzienne problemy jako element szerszych mechanizmów współczesnego miasta i wyjść poza partykularne interesy, tworząc lokalne propozycje rewitalizacji. Były one organizowane przez bardzo różne środowiska: rady osiedli na Śródce i Jeżycach, „developerskie” stowarzyszenie w dawnej dzielnicy Johowa i Stowarzyszenie Chwaliszewo (2009), oraz Stowarzyszenie Piękne Jeżyce (2009), skupiające mieszkańców i właścicieli kamienic. Dla każdego z nich oczywiste było powiązanie jakości życia z jakością przestrzeni, tej materialnej i tej społecznej. Dążenie do przywrócenia świetności kamienic i ulic, gospodarczego podniesienia okolicy i znalezienia dla niej nowoczesnej formuły atrakcyjności było i jest powiązane ze staraniami o poprawę relacji społecznych między wszystkimi mieszkańcami, także tymi, którzy zwykle i bez powodu są traktowani jako uciążliwe sąsiedztwo. Stowarzyszenia szybko stały się punktem odniesienia dla mieszkańców, którzy zgłaszali do nich problemy. Podejmowane we współpracy z policją, Oddziałem Rewitalizacji UM i organizacjami pozarządowymi imprezy integracyjne zmieniły nastawienie większości mieszkańców – od czasu pojawienia się stowarzyszeń, na obszarze Chwaliszewa i Jeżyc widoczne jest np. uspokojenie sąsiedzkich konfliktów i mniejsza liczba dewastacji.
b_250_150_16777215_0___images_stories_Nasze_tematy_rozwoj_przestrzenny_chwaliszewo.jpg
Najbardziej zaawansowana w tych działaniach Śródka odniosła typowe pyrrusowe zwycięstwo: zaangażowani w budowę więzi społecznych mieszkańcy musieli się wyprowadzić po podwyżkach czynszów, pozbawieni pomocy odpowiednich władz miasta. Omawiany szeroko na tej konferencji casus Śródki stanowi przestrogę dla innych stowarzyszeń, które widzą konieczność powiązania akcji integracyjnych z konkretnymi działaniami resocjalizacyjnymi i inwestycjami w miejską przestrzeń. W ten sposób na przykład „developerskie” budynki na Chwaliszewie udostępniają część pomieszczeń na osiedlowe centrum społeczno-kulturalne, czyli „Magiel Kultury”, a Stowarzyszenie Piękne Jeżyce traktuje remont ulicy Staszica – z postulowanym częściowym udziałem mieszkańców – jako punkt wyjścia dla pozytywnych przemian społecznych. Ten ostatni, bliski mi przykład pokazuje, z jakimi problemami muszą się zmagać lokalne stowarzyszenia. O ile współpraca z policją, szkołami, organizacjami pozarządowymi i Odziałem Rewitalizacji przyniosła poprawę sytuacji, to przekonywanie, że niewielka inwestycja w poprawę jakości przestrzeni publicznej przyczyni się do wzmocnienia procesów resocjalizacyjnych i rewitalizacyjnych całej okolicy, nie wydaje się docierać do władz miasta. Przedwyborcza obietnica wykonania w bieżącym roku remontu ulicy, mimo gotowych planów, uzgodnionego harmonogramu i obietnic nie może dojść do skutku wskutek mnożenia formalnych przeszkód ze strony ZDM.

Stow. My-Poznaniacy i program społeczny

Choć więc inicjatywy obywatelskie działają pozytywnie jako mobilizacja mieszkańców, to wykazują zbyt niską w stosunku do społecznego zaangażowania skuteczność w relacjach z władzami miasta. Te doświadczenie, nie tylko w zakresie rewitalizacji, skłoniły do powołania w 2008 roku Stowarzyszenia My-Poznaniacy, na podstawie ruchu obywatelskiego istniejącego od 2007 roku. W ramach szerszej działalności podjęło ono obronę terenów na Ratajach, jeszcze w planach Władysława Czarneckiego przewidzianych jako część zielonej obwodnicy Poznania, zintegrowanej z klinami zieleni. Zamiast developerskich osiedli popieranych przez urząd miasta został wywalczony Park Rataje, nawiązujący do przewidzianego przez Czarneckiego parku Obrzyckiego jako dzielnicowego parku sportowego. Wspomniany na początku udział Stowarzyszenia My-Poznaniacy w tworzeniu tego referatu oznacza upoważnienie do przedstawienia zarysów przyszłościowego programu rewitalizacji Poznania, bowiem po zaangażowaniu w wybory samorządowe, My-Poznaniacy stali się znaczącą siłą społeczną.

b_250_150_16777215_0___images_stories_Nasze_tematy_rozwoj_przestrzenny_srodka-granica_pilotazu.jpgPunktem wyjścia jest odwołanie się do istniejących już inicjatyw lokalnych, a także współpraca z radnymi (8). Działania rewitalizacyjne powinny skoncentrować się na kilku wybranych terenach, biorąc pod uwagę zaangażowanie mieszkańców i stan zaawansowania działań, głównie na terenie Śródki i Chwaliszewa oraz Jeżyc i ewentualnie Łazarza. Dla Śródki i Chwaliszewa szansą wydaje się być ich atrakcyjność turystyczna: powiązanie z Ostrowem Tumskim, planowanym Traktem Królewskim, muzeum i Maltą z termami oraz terenami rekreacyjnymi. Szansą dla Jeżyc powinna stać się budowa odwlekanej od lat ul. Wawrzyńca, co pozwoliłoby wycofać ruch kołowy z ul. Dąbrowskiego między Roosevelta i Rynkiem Jeżyckim, a dzięki temu wzmocnić funkcję handlowo-usługowo-naukowo-kulturalną dzielnicy, w oparciu o takie instytucje jak Teatr Nowy, Opera, Stare ZOO jako dzielnicowy ośrodek kultury, Rynek Jeżycki, Targi Poznańskie, Uniwersytet Medyczny i UAM.

W obydwu przypadkach konieczne jest wypracowanie odpowiedniej polityki transportowej i parkingowej, wspieranie lokalnych inicjatyw gospodarczych i kulturalnych, nakłady miasta w poprawę jakości przestrzeni publicznych, a także obniżenie czynszów miejskich lokali i ułatwienie zamiany mieszkań w celu zachęcenia mieszkańców do pozostania albo do powrotu. Konieczne jest eksperymentalne wypracowanie aktywnej, zdywersyfikowanej polityki socjalnej, którą można by wprowadzać w innych częściach Poznania, a także wypracowanie metod spójnej współpracy między zainteresowanymi instytucjami, urzędami i stowarzyszeniami. Ta współpraca powinna bazować na działaniach długofalowych, a nie jednostkowych, oderwanych akcjach, dzięki czemu możliwe stanie się budowanie podstaw społeczeństwa obywatelskiego, czyli autentycznego udziału mieszkańców w ustalaniu rodzaju i zakresu planowanych zadań. Wyciągając wnioski z problemów lokalnych, Stowarzyszenie My Poznaniacy proponuje system małych grantów dla, nawet nieformalnych, grup działających na rzecz społeczności, a także dla właścicieli kamienic i wspólnot. Jak wskazują dotychczasowe doświadczenia lokalnych środowisk i Programu Śródmieście, mieszkańcy ze znacznym wyprzedzeniem rozpoznają i sygnalizują patologie miejskie, angażując się w programy naprawcze lub „głosując nogami”, warto więc ich głosy poważnie brać pod uwagę.

Społeczne, nie urzędowe, know-how

Inicjatywy obywatelskie funkcjonują w nieco naiwnym przekonaniu, że jak jest problem, to trzeba go rozwiązać. Nie obciążone rutyną nie-da-się, charakteryzują się swobodą w poszukiwaniu rozwiązań, co powinno być inspiracją dla przeglądu obowiązującego prawa i uchwalania lokalnych praw samorządowych, umożliwiających skuteczne działanie. Obejmuje to także inną strategię funkcjonowania Poznania w obrębie aglomeracji, zapobiegającą wysysaniu mieszkańców przez okoliczne gminy.

b_250_150_16777215_0___images_stories_Nasze_tematy_rozwoj_przestrzenny_park_jednego_drzewa.jpgFilozofia Stowarzyszenia opiera się na przekonaniu, że w prawidłowo prowadzonej „grze o miasto” każdy wygrywa, stąd jako podstawowe działanie proponuje budowanie porozumienia między pozornie antagonistycznymi uczestnikami: developerami, właścicielami kamienic, mieszkańcami, przedsiębiorcami, kupcami, radami osiedli, lokalnymi stowarzyszeniami itp. Rozmowy te powinny być prowadzone początkowo w mikroskali ulicy, kwartału, dzielnicy, z określaniem celu finalnego. Projekt z uzgodnieniem poszczególnych etapów powinien być objęty długoletnią gwarancją władz miasta. Władze Poznania muszą sobie uświadomić, że o atrakcyjności miasta decydują ludzie, którzy chcą w nim mieszkać – a poznaniacy w takim jak dotychczas Poznaniu mieszkać nie chcą.

Uwolnienie i aktywizowanie energii społecznej ułatwia zarządzanie miastem na zasadzie rzeczywistej partycypacji obywatelskiej, a ruchy obywatelskie są wsparciem, nie konkurencją dla władz miasta. Oznacza to wypracowanie nowych mechanizmów współpracy i porozumienia władz miejskich i inicjatyw obywatelskich, które zmieniają swoją formułę i coraz wyraźniej funkcjonują w ramach szerokiego zjawiska ruchów miejskich.

*  *  *

Doświadczenia światowe każą widzieć poznańskie ruchy miejskie jako przykład upominania się o „prawo do posiadania praw” (9), które „służy także przekształcaniu miejskiej przestrzeni oraz odzyskiwaniu gruntu, na którym dokonuje się oceny naszego życia, pracy i bytowania” (10). Dla działań rewitalizacyjnych istotne jest uświadomienie, że „prawo do miasta” (11) jest udziałem wszystkich mieszkańców, „obejmuje wszystko, od prawa do pracy przez dostęp do wody pitnej i toalet” (12), oznacza upodmiotowienie wszystkich mieszkańców, „jest apelem o równość i uczestnictwo w kontroli nad miastem, nawet jeśli nie jesteśmy jego właścicielami” (13) – tak jak nie są jego właścicielami poszczególne grupy interesu i aparat władzy. Zarówno tradycja poznańskich inicjatyw społecznych, jak światowa perspektywa aktualnych ruchów obywatelskich dowodzą, że ze strony władz Poznania konieczna jest zmiana postawy wobec tych działań jako podmiotowych i partnerskich, ułatwiających i usprawniających zarządzanie – a nie władanie – miastem w przejrzysty, demokratyczny sposób.


Przypisy:

(1) Powołany decyzją nr 6/83 przez prezydenta Andrzeja Wituskiego, obejmował zespół socjologów, historyków sztuki, urbanistów i architektów, ekonomistów oraz Miejskiego Konserwatora Zabytków, Wydział Gospodarki Terenowej i Ochrony Środowiska, Wydział Kultury i Sztuki oraz Miejską Pracownię Urbanistyczną.

(2) Program Śródmieście, podzespół socjologii, Pożądany charakter śródmieścia Poznania (Tezy robocze), red. Marian Golka, maszynopis w posiadaniu autorki, s. 3.

(3) Ibidem, s. 4.

(4) Zespół tworzyli: Janos Brendel, Witold Gałka, Andrzej Kusztelski, Dorota Matyaszczyk, Janusz Pazder, Marek Przybyła, Andrzej Romanowicz, Katarzyna Zawiasa-Staniszewska, Jan Skuratowicz.

(5) Opracowanie podzespołu historyków sztuki, maszynopis w posiadaniu autorki, s. 9.

(6) Ibidem, s. 12.

(7) Ta suma na podstawie rozmów z przedstawicielami Wrocławia w czasie konferencji.

(8) W poprzedniej kadencji rady miasta wykazującymi – za jednym znanym mi wyjątkiem radnej Aldony Szlagowskiej – brak rzeczywistego zainteresowania współpracą z inicjatywami obywatelskimi.

(9) Zostało ono sformułowane przez Hannah Arendt („Korzenie totalitaryzmu”, t. 1, Warszawa 1993, s. 331) w odniesieniu do bezpaństwowców – żydowskich uchodźców w okresie międzywojennym, a upowszechniło się dzięki działalności La Via Campesina. Patrz: Raj Patel, „Wartość niczego, jak przekształcić społeczeństwo rynkowe i na nowo zdefiniować demokrację”, Warszawa 2010, s. 152

b_250_150_16777215_0___images_stories_Spoleczenstwo_raj_patel.jpg(10) Raj Patel, „Wartość niczego, jak przekształcić społeczeństwo rynkowe i na nowo zdefiniować demokrację”, Warszawa 2010, s. 161

(11) Termin wprowadzony przez: Henri Lefebvre, „Le droit à la ville”, 1968

(12) Raj Patel, „Wartość niczego, jak przekształcić społeczeństwo rynkowe i na nowo zdefiniować demokrację”, Warszawa 2010, s. 166

(13) Raj Patel, „Wartość niczego, jak przekształcić społeczeństwo rynkowe i na nowo zdefiniować demokrację”,  Warszawa 2010, s. 167. Prawo do miasta jest realizowane jako budżet partycypacyjny w słynnym już Porto Allegre, podobnie jak w ruchu żywej polityki miasta Abahlali boseMjondolo w RPA


b_250_150_16777215_0___images_stories_Ludzie_hanka_brendel.jpg







Hanna Grzeszczuk-Brendel


Wytłuszczenia i śródtytuły pochodzą od redakcji strony internetowej www.my-poznaniacy.org

W załączeniu zwięzłe omówienie problemów podnoszonych na Konferencji Hanny Grzeszczuk-Brendel

Komentarze (0)

Zapisz się do kanału RRS tego komentarza

Pokaż/Ukryj Komentarze

Napisz komentarz

pomniejsz | powiększ obszar

busy
Poprawiony: poniedziałek, 25 lipca 2011 19:49