| Ryszard Grobelny o sprawie skłotu Rozbrat |
| Gazeta Wyborcza |
| sobota, 03 kwietnia 2010 |
|
Proponuję, by Rozbrat zajął (np. w godzinach nocnych, gdy nikogo nie ma w budynku) nieruchomość przy ul. 27 grudnia 3, a następnie wystąpił do Miasta z wnioskiem o uchwalenie planu zagospodarowania przestrzennego, z przeznaczeniem jej na swoją działalność.
W ten sposób "Gazeta Wyborcza" nie będzie mogła wrócić do swojej siedziby. Jak rozumiem, "Gazeta", jako przychylna tego typu metodom, nie będzie również protestować, ani żądać odszkodowania z tytułu uchwalenia planu. Gdyby jednak właściciel chciał sprzedać nieruchomość, to z poparciem dziennikarzy zorganizuje się protest, by obniżyć wartość nieruchomości i zniechęcić ewentualnych kupców. Tę propozycję można potraktować jako ponury żart primaaprilisowy, gdyby nie to, że wskazuje ona na kilka poważnych problemów. Po pierwsze: nie można gloryfikować osób, które wykorzystują nieruchomość niezgodnie z wolą właściciela, nie szanując jego praw. Po drugie: zniechęcenie inwestorów to nic innego jak działanie na szkodę właściciela. Dziwię się, że poważna wielkopolska gazeta wspiera takie działania. Po trzecie: trudno jest traktować jako partnera osoby nieszanujące cudzej własności i jako metodę dyskusji wybierające niszczenie zabytków. Myślę, że dziennikarze "Gazety Wyborczej" w swej misji patrzenia władzy na ręce (jak pamiętam ze swej wizyty w redakcji, takie właśnie zadanie stawiają sobie jako główne) zaszli za daleko. W moim przekonaniu nie można popierać działania na cudzą szkodę. Nie można akceptować niszczenia mienia ani prywatnego, ani publicznego. Rozbrat jest pewnym problemem w obszarze miejskim. Jedyną metodą jego rozwiązania jest jednak działanie z poszanowaniem prawa, w tym prawa własności. Zatem Rozbrat musi korzystać z nieruchomości przy akceptacji jej właściciela, bez względu na to, czy pozostanie na Sołaczu, czy przeniesie się w inne miejsce. Może to być właściciel prywatny (w tym także "Gazeta Wyborcza") lub Miasto. Taka sytuacja jest zawsze obciążeniem i właściciel musi ten koszt ponosić. Taka jest rzeczywistość, bez względu na to, jaką ideologię wyznają działacze Rozbratu, i komentarze dziennikarzy tego nie zmienią. Jeśli właściciel prywatny się nie zgadza, to nie ma w obecnym systemie prawnym innej metody, by go zmusić, jak mu za to zapłacić. Może to zrobić sam skłot, jeśli - jak mówi - nie oczekuje wsparcia Miasta. Jednak wątpię, że go na to stać. Czy ma to zrobić Miasto...? W mojej ocenie - i jak sądzę w opinii większości poznaniaków - nie.
Ryszard Grobelny
Źródło: Gazeta Wyborcza (link)
Dodaj do...
Poleć znajomemu
Komentarze (0)Zapisz się do kanału RRS tego komentarzaPokaż/Ukryj Komentarze Napisz komentarz |
| Poprawiony: niedziela, 04 kwietnia 2010 16:26 |
Kanały RSS


