| Spalarnia -- konsekwencje: śmieci pod specjalnym nadzorem |
| Maciej Machajski |
| niedziela, 21 lutego 2010 |
|
Oczywiście, władze twierdzą, iż decyzja ta nie ma na celu zaniechanie selekcji śmieci. "Wydział Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska informuje," możemy przeczytać w oficjanym komunikacie, "że selektywna zbiórka odpadów komunalnych na terenie miasta Bydgoszczy będzie nadal prowadzona w pełnym zakresie.Podmioty gospodarcze zajmujące się odbiorem odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości mają obowiązek zapewnić wszystkim mieszkańcom, w oparciu o zawarte umowy, możliwość selektywnej zbiórki poprzez pojemniki przyuliczne lub indywidualny system workowy." Jak to wygląda w rzeczywistości, widać na załączonym zdjęciu. Spółdzielna mieszkaniowa, która postawiła widoczny bunkier na śmieci, poinformowała mieszkańców, iż zastąpienie dawnych kontenerów zamykanym budynkiem (każdy mieszkaniec otrzymał klucz) podyktowana jest tym, iż dotychczas osoby trzecie "dorzucały" się do spółdzielczych kontenerów, a zatem mieszkańcy musieli płacić za cudze odpady. Ten sam argument został już wcześniej użyty w wielu innych częściach Bydgoszczy, gdzie kontenery zamykane na klucz stoją od dawna. Trudno jest sobie wyobrazić, by na ogromnym osiedlu mieszkaniowym, na którym wszyscy mieszkańcy są członkami spółdzieli i na którym wszyscy płacą za wywóz śmieci, ktoś chciałby wyrzucać odpadki do cudzych kontenerów. Chyba, że do Bydgoszczy przyjeżdżają hurtem mieszkańcy okolicznych wiosek aby pozbyć się swoich odpadków - nawet jeśli by tak było, to wydaje się, iż ilość śmieci jakie mogą wyprodukować okoliczni mieszkańcy jest znikoma w porownaniu do śmieci po dziesiątach tysięcy mieszkańców bydgoskich osiedli. W kontekście "deficytu" śmieci w mieście, trudno oprzeć się wrażeniu, że trzymanie odpadów pod kluczem może być podyktowane czym innym - nie tym, że jest ich za dużo, ale tym, że jest ich za mało. Tak jak w każdym innych kraju, w którym istnieją spore grupy społeczne utrzumujące się z przeszukiwania pojemników na śmieci, tak i w Bydgoszczy widok tzw. "szperaczy" nie był niczym dziwnym. Osoby które dotychczas miały "wolny" dostęp do śmieci (i jednocześnie je segregowały, oddając do skupu puszki, metal czy makulaturę) dostępu tego teraz nie będą miały. W ten sposób kalkulacja ekonomiczna po raz kolejny przyniesie fatalne skutki społeczne (pozbawienie osób żyjących na marginesie społeczeństwa i tak już znikomych źródeł dochodu) oraz środowiskowe - segregacja śmieci przez mieszkańców i tzw. "szperaczy" zostanie zaniechana. Maciej Machajski
Dodaj do...
Poleć znajomemu
Komentarze (0)Zapisz się do kanału RRS tego komentarzaPokaż/Ukryj Komentarze Napisz komentarz |
| Poprawiony: niedziela, 21 lutego 2010 21:06 |
Kanały RSS


