Euro na śmietnik. Za każdy dzień 40 tys. euro kary
Bartosz Piłat (Gazeta Wyborcza)   
niedziela, 22 sierpnia 2010
Już od miesiąca Unia Europejska nalicza nam kary, bo wbrew obietnicom wyrzucamy za dużo śmieci na wysypiska. Jeśli nie chcemy płacić, musimy to zmienić do 1 stycznia 2011 r.

Wstępując do UE, przyjęliśmy zobowiązania dotyczące poprawy gospodarki odpadami. Co robimy źle? W tym roku ilość wyrzucanych na wysypiska śmieci zmniejszyliśmy zaledwie o 8 proc., a mieliśmy - o jedną czwartą. Od 2013 r. na wysypiska ma trafiać najwyżej połowa odpadów. Zamiast je składować, powinniśmy też odzyskiwać surowce wtórne i spalać resztę śmieci.

Ponieważ nie wypełniliśmy zobowiązań, od 16 lipca Komisja Europejska liczy karne dni. Za każdy zapłacimy - według Ministerstwa Środowiska - 40 tys. euro. Upiecze się nam, gdy udowodnimy, że je zrealizujemy, choćby z opóźnieniem. Ale dotychczas Polska nie zrobiła niemal nic.

Jeśli to się nie zmieni do 1 stycznia, pierwszą grzywnę (ok. 7 mln zł za 2010 r.) możemy zapłacić z naszych podatków już w przyszłym roku. Od 2013 r. stawka będzie wyższa; każdy dzień to koszt ok. 250 tys. euro.

Co gorsza, ponad 40 proc. śmieci pozbywamy się nielegalnie. Skąd to wiemy? Bo oficjalnie przeciętny Polak produkuje 280 kg śmieci rocznie, a obywatel starych krajów UE aż 500 kg. - Biorąc pod uwagę nasz tryb życia i zawartość sklepowych półek, nasze wyniki powinny być takie jak krajów starej Unii - ocenia prof. Józef Neterowicz, ekspert ds. energii odnawialnej. - Brakujące 200 kg to szara strefa. Albo sami wywozimy śmieci do lasu, albo zatrudniamy firmę, która wyrzuca je na nielegalne wysypiska, by nie płacić - tłumaczy.

Wiosną informowaliśmy o rewolucyjnej ustawie zapowiadanej przez Ministerstwo Środowiska, dzięki której od 1 stycznia 2011 r. właścicielem śmieci miały się stać gminy. To one zamawiałyby firmę odbierającą odpady z domów i decydowały, gdzie je wywieźć. Za to pobierałyby od mieszkańców stałą opłatę niezależną od ilości śmieci.

Bruksela nie narzuca takiej procedury, ale sprawdza się ona w całej UE. Nie wprowadziły jej jeszcze Polska i Węgry.

Kilkanaście polskich gmin - m.in. Legionowo i Pszczyna - jednak zaryzykowało. Mieszkańcy za śmieci płacą mniej, a odpady trafiają tylko do legalnych zakładów. W Pszczynie góra wywożonych śmieci w ciągu roku urosła dwukrotnie. Nikt nie pozbywa się ich nielegalnie. Nie warto, skoro gmina zabiera wszystko za tę samą cenę.

Firmy śmieciarskie i Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów obawiają się jednak, że nowe rozwiązanie doprowadzi do powstania monopolu kilku firm. - Z takim problemem borykają się teraz urzędy antymonopolowe Szwecji i Irlandii. Tam gminy przejęły śmieci - mówi Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel, prezes UOKiK.

- Każda gmina będzie musiała przejąć odpady. Tylko to uchroni nas przed karami - jeszcze w czerwcu zapowiadał twardo Andrzej Kraszewski, minister środowiska.

Teraz jednak pod naciskiem innych ministerstw, które poddały się presji firm śmieciarskich i UOKiK, ustawa straciła główny walor: obowiązek przejęcia śmieci przez gminy. - Po negocjacjach z ministerstwami zrezygnowaliśmy z odgórnego nakazania samorządom, co robić ze śmieciami. Gminy zdecydują same. Rząd skieruje ustawę do Sejmu we wrześniu - zapowiada Kraszewski. - Jestem pewien, że wszystkie duże miasta szybko przejmą władzę nad śmieciami - ocenia.

Prezydenci Krakowa, Katowic i Warszawy planują tak zrobić. Ale gmin jest ok. 2,5 tys. - Jeśli nie będzie obowiązku, zapanuje bałagan. W aglomeracji śląskiej muszę dogadać się z 13?gminami. Jeśli któraś się wyłamie, to pozostałe będą sprzątały za nią. Ludzie będą podrzucać śmieci do koszy miasta, w których gmina będzie właścicielem odpadów - ostrzega Piotr Uszok, prezydent Katowic. - Tak dzieje się już w Legionowie - potwierdza wiceprezydent Warszawy Jarosław Kochaniak.

Co więcej, ustawa nie przewiduje kar, jeśli gminy, które nie przejmą śmieci, nie poprawią gospodarki odpadami. Czy to ma sens? - Przekazanie gminom sprawy śmieci budzi wątpliwości. Chcę więc wprowadzić ustawę nawet w słabszej wersji. Znaczna część gmin z niej skorzysta, a za pewien czas ich sukcesy udowodnią, że system jest skuteczny. I nie będzie problemu z wprowadzeniem go w całym kraju - tłumaczy minister Kraszewski. - Musimy mieć choćby słabszą ustawę. Tylko ona pozwoli ubłagać Unię, by zawiesiła kary - podkreśla.

- Gminy muszą przejąć śmieci na siebie obowiązkowo. Wszystkie. Inaczej ustawa nie ma sensu, bo nie poczują ciężaru odpowiedzialności - krytykuje prof. Neterowicz.

Żródło: Gazeta Wyborcza (LINK)

Komentarze (0)

Zapisz się do kanału RRS tego komentarza

Pokaż/Ukryj Komentarze

Napisz komentarz

pomniejsz | powiększ obszar

busy
Poprawiony: niedziela, 22 sierpnia 2010 19:12